Zamek w Niemodlinie i Bursztynowa Komnata

Zamek w Niemodlinie

Będąc na Opolszczyźnie warto poświęcić trochę czasu na odwiedzenie Niemodlina. Największą jego atrakcją jest zamek, który ma już ponad siedemset lat!

Zamek w Niemodlinie to wiekowa budowla, która powstała za panowania na tych ziemiach piastowskiego księcia Bolesława, syna Bolka. Gotycka budowla powstała na miejscu istniejącej tu wcześniej kasztelanii. W późniejszych czasach na skutek różnych zawieruch dziejowych zamek był niszczony i odbudowywany, a renesansowa przebudowa ostatecznie zamazała jej gotycki oraz militarny charakter. To co zobaczymy obecnie w Niemodlinie to rezydencja bogatych rodów szlacheckich takich jak rodzina Hohenzollern,  Logau, Puckler, Promnitz i Praschma.

Dziedziniec zamkowy

Po II Wojnie Światowej zamek został znacjonalizowany, w jego wnętrzu uruchomiona została szkoła. Doprowadziło to do szkodliwych dla obiektu modyfikacji – zmieniono rozkład pomieszczeń, wyburzono ściany, a wiekowe zdobienia ścian zniknęły pod olejną lamperią.

W kolejnych latach obiekt niszczał, kolejni właściciele nie zabezpieczali budynków, czy wręcz je dewastowali. W 2006 roku miał swoją premierę film “Jasminum”, który był kręcony właśnie na zamku w Niemodlinie. Jednak filmowcy traktowali zabytek trochę swobodnie przyczyniając się do jego dalszej degradacji – powstały w tym okresie rysunki na ścianach nie mające nic wspólnego z historią, a w części szyb do dzisiaj straszy kolorowa folia udająca witraże.

Lepszy okres dla zamku w Niemodlinie rozpoczął się w roku 2015 – obiekt przejęła spółka Centrum z Łodzi, która prowadzi w nim prace renowacyjne i udostępnia obiekt do zwiedzania. W pierwszej kolejności został wykonany remont dachu, co zabezpieczyło zamek przed zalewaniem wnętrz wodą. Koszt tego remontu był ogromy – była to kwota 3,5 mln zł!

Zamek w Niemodlinie

Zwiedzanie

Zwiedzanie zamku odbywa się z przewodnikiem. Kasę znajdziemy w odrestaurowanym budynku bramnym, a bilet normalny nie jest drogi – wejściówka kosztuje 15 zł. Towarzyszy nam przewodnik, który w ciągu około godzinnej wycieczki po zamku nie tylko nas po nim oprowadzi ale też opowie o jego historii.

Zaczynamy w dawnej kaplicy zamkowej – niestety jej wyposażenie i wystrój uległy zniszczeniu w poprzednich latach. Zachowały się na ścianach resztki polichromii i pochodząca z XIX wieku chrzcielnica.

Następnie przez dziedziniec zamkowy przechodzimy na pierwsze piętro zamku. Niestety większość pomieszczeń dopiero czeka na swoją kolei do remontu. Brak jest jakiegokolwiek wyposażenia wnętrza.

Kolejny etap to piwnice zamkowe. Są one już wyremontowane, ściany zostały pozbawione tynku, którym były pokryte po II WŚ. Znajdują się też tu zaczątki ekspozycji – możemy zobaczyć na przykład zbrojownie.

W przyszłości w podziemiach będziemy mogli skorzystać z oferty gastronomicznej. Obecni właściciele zamku planują otworzyć tu winiarnie i restauracje.

Po wyjściu na zewnątrz żegnamy się z przewodnikiem i możemy przejść się po parku otaczającym budynki. Jest to pozostałość po dawnych założeniach parkowych jednak została ostatnio zrewitalizowana i utrzymywana w stylu angielskim. Dzięki temu możemy spotkać się oko w oko ze stadem danieli!

Bursztynowa Komnata w Niemodlinie

Podczas zwiedzania zamku w pewnym momencie weszliśmy do sali, która wprowadziła mnie w zdumienie. Po pierwsze nie była zrujnowana, a po drugie to była… bursztynowa komnata! Czyżby została odnaleziona??

Bursztynowa Komnata
Bursztynowa Komnata na zamku w Niemodlinie

Oczywiście nie mamy tu jednak do czynienia z oryginałem. Jest to replika wykonana z barwionej żywicy. Jednak wrażenie jest niesamowite! Daje wyobrażenie jak moglibyśmy zachwycać się prawdziwą komnatą!

A dlaczego taka replika znajduje się akurat w Niemodlinie? Ma ona przypominać o tym, że w pobliżu tej miejscowości przebiegał opolski odcinek szlaku bursztynowego. Zamek w Niemodlinie powstał na styku dwóch ważnych szlaków komunikacyjnych średniowiecznej Europy – Staropolskiego i Via Regia, zwanego też Drogą Solną. Przez te szlaki ciągnęły karawany kupców, którzy przewozili głównie sól, ale również i bursztyn.

Na koniec można postawić pytanie czy jednak warto poświęcić czas na zwiedzanie zamku – zrujnowanego, bez wyposażenia?

Myślę, że tak! Przewodnik opowiadał w sposób ciekawy, przekazując sporo interesujących informacji, a zaskoczenie którego doświadczyłem wchodząc do repliki bursztynowej komnaty było ogromne! Na pewno wrócę tu za pewien czas zobaczyć czy plany przedstawiane przez przewodnika zostaną zrealizowane. A mocno temu kibicuje, bo niemodliński zamek zasługuje na swoją kolejną szansę.

Warto też dodać, że oprócz “zwyczajnego” zwiedzania na zamku też odbywają się różnego rodzaju imprezy i jarmarki. A na dziedzińcu zamkowym można zakupić wędzonego karpia. Bo Niemodlin okazuje się, że jest “karpiowym zagłębiem”.

Zamek w Niemodlinie

Więcej informacji o zamku dostępnych jest na stronie: Zamek w Niemodlinie

Schronisko na Śnieżniku

Schronisko na Śnieżniku jest często odwiedzane przez turystów. Zarówno tych planujących jednodniowy wypad w góry i zdobycie szczytu Śnieżnika, jak i tych którzy tutaj urządzają bazę wypadową po okolicy masywu. A jest tu co zwiedzać o czym będzie zapewne w kolejnych wpisach.

Schronisko na Śnieżniku

Schronisko na Śnieżniku – historia

Na Hali Śnieżnickiej w już w 1806 roku powstała zagroda pasterska gdzie hodowano krowy i owce ale również powstał tu bufet dla wędrowców. Popularność turystyczna tych terenów stale rosła, między innymi za sprawą księżnej Marianny Orańskiej, która zleciła wybudowanie tu nowego schroniska. W 1871 roku powstała na hali gospoda turystyczna, która po małych przebudowach istnieje do dzisiaj jako Schronisko PTTK “Na Śnieżniku” im. Zbigniewa Fastnachta.

Po II Wojnie Światowej ruch turystyczny ograniczany był różnymi sankcjami. Ze względu na bliskość granicy turysta musiał uzyskać pozwolenie od władz na wycieczkę w Masyw Śnieżnika. Dopiero odwilż lat pięćdziesiątych XX w. uczyniła turystykę swobodniejszą.

Po 1945 roku schronisko było opuszczone – ulegało więc powolnej dewastacji. Po przejęciu budynku przez PTTK proces ten został zahamowany ale dopiero w okresie gdy kierownikiem został Zbigniew Fastnacht zaczął się ponownie dobry okres w historii schroniska. Zbyszek był gospodarzem na Śnieżniku w latach 1983-2001, przeprowadził szereg remontów i zelektryfikował schronisko. Powstała wówczas mała elektrownia wodna. Po śmierci Zbigniewa Fastnachta kierownikiem schroniska został jego syn Jacek.

Idziemy do schroniska

Wariantów podejścia do schroniska i na szczyt Śnieżnika jest wiele. Najczęściej turyści startują z Międzygórza, Kletna (Jaskinia Niedźwiedzia) czy z Janowej Góry.

podejście do schroniska

W tym wpisie opisze chyba najpopularniejszy wariant czyli przejście czerwonym szlakiem z Międzygórza. Jest to o tyle ciekawy wariant, że do tej miejscowości możemy dotrzeć autobusem z Kłodzka lub Bystrzycy. Co prawda częstotliwość kursów jest marna (trzy kursy w dzień powszedni z Kłodzka, w dni wolne jeszcze rzadziej) ale jest to jakaś alternatywa dla ośmiokilometrowego marszu ze stacji PKP Domaszków do Międzygórza.

Jeśli dysponujemy własnym samochodem możemy podjechać na koniec tej górskiej miejscowości gdzie Lasy Państwowe przy dawnej skoczni narciarskiej urządziły leśny parking. Jest to bezpieczne rozwiązanie – zostawiałem tu wielokrotnie samochód i zawsze po powrocie był cały. Warto pamiętać, że na Halę Śnieżnicką nie wiedziemy samochodem. Jest co prawda droga ale obowiązuje zakaz wjazdu – jest to teren parku krajobrazowego. Bez specjalnego pozwolenia od LP narażamy się na wysoki mandat.

Od parkingu kierujemy się czerwonym szlakiem do schroniska. Jest on dobrze oznaczony i widoczny. Od parkingu to ok. 7 km drogi i ok. 500m w górę. Latem nie sprawia podejście większych trudności (no może poza odrobiną zmęczenia). Zimą na ostatnim odcinku często występują oblodzenia. Warto wyposażyć się więc w raki lub skorzystać z alternatywnego szlaku (dłuższy ale łatwiejszy). Jest on na poniższej grafice zaznaczony na czarno. Od ławeczek przy mostku skręcamy w lewo. Droga ta doprowadzi nas do niebieskiego szlaku i kapliczki na rozdrożu skąd już prosto do schroniska.

Mapka
Czerwony szlak z Międzygórza

Jeśli jednak pójdziemy do końca czerwonym szlakiem to na ostatnim odcinku czekają nas ładne widoki i na sam koniec dość strome podejście do schroniska – jednak widok budynku zapowiada nam już talerz gorącej zupy i kubek gorącej herbaty. Albo zimne piwo “Śnieżnik” 🙂

W schronisku

Schronisko dysponuje 58 miejscami noclegowymi w pokojach dwu, cztero, sześcio, ośmio i dzisięosobowymi. Jest też duża sala zbiorowa z dwudziestoma miejscami. Standard oczywiście schroniskowy – łazienki na zewnątrz, łóżka piętrowe ale jest czysto i schludnie. Można przyjść tu z własnym śpiworem albo za dopłatą skorzystać z pościeli. Miejsca najlepiej zarezerwować sobie wcześniej, szczególnie w sezonie i w czasie długich weekendów. Ale gdy zabraknie miejsc w pokojach zawsze można przespać się “na glebie”. Jak to mówi kierownik “Schronisko jest czynne 24 godziny na dobę, 356 dni w roku i nikt nie może zostać bez schronienia”.

Funkcjonuje tu oczywiście bufet i kuchnia. Możemy dzięki temu skorzystać z oferty dań śniadaniowych (jajecznica) jak i smacznych obiadów. Dla łasuchów znajdzie się też coś na słodko – szarlotka z bitą śmietaną czy słynne naleśniki.

Smaczna śnieżnicka kuchnia
Mielony zestaw – proszę odbierać! 🙂

Przy bufecie zlokalizowana jest sala pełniąca funkcję jadalni i świetlicy. W przypadku większej ilości gości otwierana jest też sala zwana “Małą werandą” z której roztaczają się przepiękne widoki. Bufet czynny jest w godzinach od 8:00 do 20:00. W weekendy zdarza się, że dłużej ale po 20:00 nie działa już kuchnia i możemy liczyć jedynie na napoje. W tym piwo “Śnieżnik” lub czeskiego “Opata”.

schronisko

Schronisko jest bardzo dobrze usytuowane, nie tylko z Małej Werandy możemy liczyć na ładne widoki. Wokół budynku są ustawione ławeczki ze stołami, które w pogodne dni możemy wykorzystać. Choćby do obserwacji słynnych śnieżnickich zachodów słońca. Jest też na polanie wiata oraz miejsce na ognisko. Na hali istniej też możliwość rozbicia namiotu. Trzeba ten fakt uzgodnić z kierownikiem.

W schronisku znajdziecie też wypożyczalnie sprzętu sportowego. Zimą Masyw Śnieżnika to wspaniałe miejsce na skitoury – a na miejscu możecie je wypożyczyć, podobnie jak narty biegowe, przydatne w głębokim śniegu rakiety śnieżne czy kijki trekkingowe.

skitoury

Pomysły na wycieczki

na szczyt

Oczywistym kierunkiem pierwszej wycieczki ze schroniska może być szczyt Śnieżnika. Jest to krótka trasa, w dobrych warunkach możemy ją przejść w niecałe 30 minut. Na szczycie zobaczymy ruiny wieży widokowej wysadzonej w 1973 roku, a poniżej (już po czeskiej stronie) znajdują się źródła Morawy i rzeźba słonika – symbolu Kralickiego Śnieżnika. Kiedyś w tym miejscu znajdowało się też czeskie schronisko ale została po nim już tylko piwnica.

słonik
słonik

Z tego miejsca możemy odbyć trochę dłuższą wycieczkę do czeskiego schroniska Navrsi.

Jest też wiele innych możliwości:

  • Kopalnia uranu w Kletnie
  • Jaskinia Niedźwiedza
  • Ścieżka w obłokach
  • Trójmorski Wierch
  • Czarna Góra

Ale o tym to już napiszę w innych artykułach. A na początek polecam odwiedzić samo schronisko na Śnieżniku.

Więcej informacji znajdziecie na stronie schroniska: http://www.schroniskonasniezniku.eu/

Grodzisko słowiańskie w Mielnie

Grodzisko słowiańskie w Mielnie istniało prawdopodobnie od VI do XIII wieku, a jego zadaniem mogła być ochrona mieszkańców przed najazdami lub funkcja strażnicy na wybrzeżu Bałtyku. Ślady tego grodziska znajdują się dziś na skraju Koszalińskiego Pasa Nadmorskiego, przy drodze na plażę, niedaleko ul. Kościelnej w Mielnie.

Grodzisko słowiańskie w Mielnie
Grodzisko słowiańskie w Mielnie

Grodzisko położone jest na niewielkim wzgórzu, a do dnia dzisiejszego zachował się nasyp oraz fosa. Zajmuje teren zbliżony kształtem do kwadratu o bokach niespełna 20 m.

Obiekt został w ostatnim czasie rewitalizowany, ponad fosą przerzucona została kładka, znajduje się tu też tablica informacyjna oraz ławeczki. W sezonie letnim Towarzystwo Żywej Archeologii organizuje tu pokazy żywej historii, o czym więcej można poczytać tutaj: http://www.mielno.pl/dla-turysty/atrakcje-turystyczne/grodzisko-slowianskie

Grodzisko słowiańskie w Mielnie

Grodzisko słowiańskie w Mielnie – lokalizacja

Pozostałości dawnego grodziska znajdziemy niedaleko centrum Mielna, od ronda, które znajduje się na wjeździe do tej miejscowości od strony Koszalina, kierujemy się w stronę Gąsek ulicą Kościelną. Po około 200 metrach, po prawej stronie znajdziemy drogowskaz, który doprowadzi nas na miejsce (od ulicy mamy do przejścia 150 metrów). Alternatywną trasą jest możliwość skorzystania z leśnej ścieżki, która zaczyna się na ulicy 1 Maja – od początku ścieżki mamy do pokonania ok. 500 metrów.

Grodzisko w Mielnie

Dla mieszkańców Koszalina, którzy lubią też wycieczki rowerowe jest to również pomysł na połączenie wysiłku fizycznego z odkrywaniem historii. Z centrum Koszalina mamy do przejechania około 14 kilometrów w jedną stronę.

Grodzisko

Stara Kopalnia w Wałbrzychu

Stara Kopalnia

Stara Kopalnia w Wałbrzychu to ciekawy obiekt muzealny, porównywalny do opisywanego przeze mnie wcześniej Wielkiego Pieca w Ostravie.

Wałbrzych i okolice przez kilkaset lat słynęły z kopalni węgla kamiennego, w szczególności z węgla o bardzo dużej wartości kalorycznej.

Szyby wydobywcze Wałbrzychu

Ponad pięćset lat działalności górniczej zostało zakończone w dniu 29 czerwca roku 1998 – wydobyto wówczas ostatnią tonę węgla. Do tego okresu szacuje się, że z kopalni wałbrzyskiego zagłębia wydobyto ok. 2 mld ton “czarnego złota”, a infrastrukturę tworzyło ponad 300 km chodników i ok. 100 szybów.

Likwidacja wałbrzyskich kopalni, która do dzisiaj budzi wiele kontrowersji spowodowana była głównie czynnikami ekonomicznymi. Węgiel był wydobywany z dużych głębokości, konieczne było stosowanie drogich technologii, a praca bardzo niebezpieczna.

Kopalnia Julia

Jeśli będziemy w Wałbrzychu lub okolicy warto pomyśleć o odwiedzeniu Starej Kopalni. Jest to dawna kopalnia “Fuchs”, która powstała w 1770 roku. W późniejszych latach nazwa kopalni zmieniała się – w 1945 roku nosiła miano „Julii”, w latach 1946 – 1949 „Biały Kamień”, a w roku 1950 stała się kopalnią „Thorez” ( Maurycy Thorez – francuski polityk i komunista). W 1993 r. na trzy ostatnie lata działalności wydobywczej powrócono do imienia „Julia”. Ostatni wagonik z węglem wyjechał z kopalni 20 września 1996 (oficjalnie wydobycie w Zakładzie Górniczym Julia zakończono 31 października 1996 roku), a 17 sierpnia 1998 zakończono likwidację wyrobisk podziemnych .

Ostatnie wagoniki z węglem

Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia

Obiekty kopalni “Julia” mogłyby popaaść w ruinę. Dewastacja i upływ czasu zrobiłyby swoje i do dzisiaj pewnie nie byłoby już co oglądać.

Na szczęście Rada Miasta Wałbrzycha 26 sierpnia 1999 r. podjęła uchwałę o utworzeniu oddziału wałbrzyskiego muzeum na terenie dawnego Zakładu Górniczego „Julia”, a 17 września 2004 r. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu wpisał do rejestru zabytków województwa dolnośląskiego zespół 14 obiektów kopalni. Kolejnym etapem była rewitalizacja, która zakończyła się 9 listopada 2014 roku.

Stara Kopalnia w Wałbrzychu

Rewitalizacja nie jest w pełni zakończona. Na lepsze czasy (i przede wszystkim pieniądze) czekają jeszcze niektóre obiekty kopalni – między innymi zakład przeróbki węgla. Mam jednak nadzieje, że proces ten zostanie zakończony z sukcesem!

Stara Kopalnia
A za ścianą mamy część kopalni, która czeka na rewitalizację
Tory wagoników prowadzą do zakładu przerobu węgla. Czeka on jeszcze na rewitalizację, więc możemy obejrzeć go tylko przez szybę.

Zwiedzanie

Zwiedzamy kopalnie z przewodnikiem i jest to na pewno jeden z dużych plusów. Dlaczego duży plus? Dlatego, że w większość przewodników to byli górnicy z “Julii” czy innych wałbrzyskich kopalni. Potrafią ze swadą i ciekawie opowiadać o ich historii i ciężkiej pracy górnika.

Z przewodnikiem w Starej Kopalni

Trasa zwiedzania obejmuje następujące obiekty:

  • Łaźnia górnicza z 1915 r.,
  • Lampownia
  • Maszyny wyciągowe szybu „Julia” z 1911 r.,
  • Maszyny warsztatu mechanicznego,
  • Wielkogabarytowe maszyny i urządzenia transportu kopalnianego,
  • Wieża widokowa wybudowana w miejscu dawnej chłodni kominowej,
  • Trasa podziemna – sztolnia szkoleniowa i tunel odstawy kamienia – z maszynami i urządzeniami górniczymi do urabiania i ładowania węgla.
Klatki w szybie "Julia"
Klatki w szybie “Julia”
Maszyny wyciągowe szybu „Julia”
Wieża widokowa
Wieża widokowa

W dawnej sztolni szkoleniowej urządzono małe dioramy przedstawiające prace górników na różnych stanowiskach. Jest to bardzo ciekawy pomysł – gdy zwiedzamy tą sztolnie możemy sobie uzmysłowić jak ten górniczy trud wyglądał. Samo zwiedzanie części podziemnej jest bezpieczne – nie zjeżdżamy windą – sztolnia jest tuż pod ziemią. Jednak warto pomyśleć o ciepłym ubraniu gdy zwiedzamy kopalnie latem. Jest tu trochę zimno i wilgotno.

Pomocne informacje

Stara Kopalnia posiada obszerny parking – nie musimy kłopotać się więc o miejsce parkingowe, gdy przyjedziemy tu samochodem.

W budynku, w którym mieści się kasa znajduje się również kawiarnia. Jeśli więc będziemy czekać na przewodnika możemy coś zjeść i wypić. Ceny są przystępne.

Więcej informacji znajdziecie na stronie Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia w Wałbrzychu

Świat Techniki w Ostravie

Świat Techniki w Ostravie

Świat Techniki w Ostravie zwiedziliśmy przy okazji pobytu na NATO DAY (imprezy, którą warto też opisać co pewnie w niedalekiej przyszłości uczynię) ale warto pomyśleć o odwiedzeniu tego miejsca i miasta jako celu samego w sobie. Tym bardziej, że znajdziemy tu sporo innych ciekawych rzeczy.

Świat Techniki w Ostravie

Trochę historii

Obecny Świat Techniki to założona w 1828 roku huta w Dolnych Vitkovicach, która została nazwana na cześć właściciela – Hutą Rudolfa. Lokalizacja wybrano ze względu na duże złoża węgla, które znajdowały się w tym rejonie i rzekę Ostrawica. Dzięki temu można było zapewnić w jednym miejscu wydobycie i przetwórstwo węgla (produkcję koksu) – surowców oprócz rudy żelaza potrzebnej do produkcji surówki żelaza.

W Ostravie, w Hucie Rudolfa powstał pierwszy w całej monarchii austriackiej piec pudlarski – uruchomiony w 1836 roku. W czasie II Wojny Światowej, huta była częścią niemieckich zakładów Hermann-Goering-Werke. Zamknięcie huty i jednocześnie ostatni spust surówki miał miejsce w 1998 roku. Przez 162 lata działalności zużyto 200 mln ton surowców na wyprodukowanie 90 mln ton surówki i 42 mln ton koksu.

We wrześniu 2014 roku pozostałości huty zostały przekształcone w centrum popularnonaukowe “Świat Techniki”.

Wielki piec VP-1

Największą atrakcją centrum jest możliwość zwiedzenia pozostałości huty z jej największym elementem wielkim piecem. Budynki i urządzenia można oglądać z zewnątrz za darmo – warto jednak poświęcić dwie godziny na zwiedzania z przewodnikiem.

Przewodnik niestety jest tylko czeski, w trakcie wycieczki omawia w sposób szczegółowy wszystkie urządzenia. Jednak pomimo tego, że z Czechami udaje mi się porozumiewać, to niestety szybko prowadzona narracja, z elementami języka technicznego była dla mnie mocno niezrozumiała. Warto więc zaopatrzyć się w tłumaczenie dostępne w kasie. Pewnym ułatwieniem są też tablice informacyjne umieszczone w istotnych miejscach. Tekst na nich jest napisany w trzech wersjach językowych – po czesku, angielsku i polsku.

VP-1

Zwiedzanie rozpoczynamy od otocznia wielkiego pieca. Obejrzymy z zewnątrz zakład przerobu węgla – koksownię oraz imponujący, wieloosiowy zestaw wagonów. Pierwszy z nich, nazywany “Karolinką” służył do transportu płynnej surówki żelaza, a mniejszym przewożono żużel.

Na górę VP-1!

Na górę wielkiego pieca wjeżdżamy windą, która została zbudowana na torach wykorzystywanych wcześniej do zasypywania pieca wkładem. Czyli koksem, rudą i topnikami.

Windą dotrzemy na wysokość szybu pieca. Wyżej musimy już wejść korzystając ze schodów. Pierwotnie znajdowały się tu poziomy techniczne, a obecnie platformy i infrastruktura przygotowana dla turystów. Znajdziemy tutaj między innymi kawiarnię, w której z pięknym widokiem na Ostravę, możemy napić się kawy.

Największą atrakcją są na pewno te wspaniałe panoramy, które możemy podziwiać z wysokości 70 metrów. Jednak trzeba podkreślić, że nie jest to wycieczka dla osób z lękiem wysokości. Cały czas poruszamy się po ażurowych konstrukcjach.

Po obejrzeniu widoków schodzimy po schodach w dół. W drodze powrotnej nie będziemy już korzystać z windy, za to czeka nas wycieczka do środka wielkiego pieca. W czasach gdy funkcjonował, nie było by to możliwe temperatura dochodziła tu do 1800 stopni Celesjusza, a piec nie był wygaszany – w czasie doby odbywało się tu do 9 spustów surówki na dobę.

Teraz jest to możliwe – wchodzimy do środka dzięki specjalnie wyciętym drzwiom. W środku możemy obejrzeć szamotowe wykładziny chroniące przed wysoką temperaturą i żużel pozostały po ostatnim spuście surówki.

Wnętrze wielkiego pieca
Wnętrze wielkiego pieca

Gdy wyjdziemy na zewnątrz będziemy mogli obejrzeć urządzenia odpowiedzialne za spust surówki, odprowadzanie płynnego żużla oraz elementy służące do obsługi pieca.

Informacje praktyczne

  • Zwiedzanie z przewodnikiem odbywa się w godzinach 10:00, 12:00, 14:00 i 16:00 i trwa ok. dwóch godzin.
  • Bilet wstępu (normalny) kosztuje 230 KCZ (ok. 38 zł) – wrzesień 2019.
  • W dawnym zbiorniku gazu, obecnie budynku centrum popularnonaukowego Świat Techniki znajduje się kawiarnia, a obok restauracja.
  • W centrum znajdują się też wystawy stałe Świat Dzieci, Świat Nauki i Odkryć, Świat Cywilizacji oraz Świat Przyrody oraz ekspozycje czasowe.
  • Znajduje się też tu parking – można więc dojechać samochodem. Z centrum Ostravy, czy też z dworca kolejowego dojedziemy tramwajem. Przystanek zlokalizowany jest tuż przy centrum, a częstotliwość kursowania jest duża.

Więcej informacji: http://www.stcostrava.cz/

Hotel VP-1

Jeżeli przyjeżdżamy do Ostravy na kilka dni możemy skorzystać z hotelu znajdującego się na terenie Świata Techniki. Hotel VP-1 to dawny biurowiec kombinatu hutniczego. Znajdziemy tu pokoje dwuosobowe z łazienką, jest tu czysto i przyjemnie.

Obok hotelu znajduje się stołówka, w której możemy skorzystać ze śniadania – cena to 100 KCZ za osobę (ok. 17 zł). Płacimy w recepcji hotelu. W recepcji możemy też kupić napoje i słodkie przekąski. Kultowa Kofola jest co prawda tylko w butelkach ale za to schłodzona 🙂

Obok hotelu znajdziemy też parking dla gości hotelowych – trzeba tylko pamiętać o zgłoszeniu samochodu do recepcji. Otrzymamy wówczas kartę parkingową.

Więcej informacji o hotelu znajdziecie na stronie: http://www.hotelvp1.cz/

Mig-21UM

Pomiędzy hotelem, a wielkim piecem znajdziemy taki kolorowy akcent. Mig-21UM reklamuje Świat Techniki – bo przecież jest elementem technicznym. Myślę, że też jest przypomnieniem o bliskości lotniska i odbywających się tu co roku NATO DAY.

A do Ostravy naprawdę warto pojechać. I jeśli tu będziecie koniecznie zaplanujcie zwiedzanie dawnej huty. Świat Techniki w Ostravie – czeka!

Huta “Józef” w Samsonowie

Huta “Józef” w Samsonowie – dzieło Staszica

Huta “Józef” w Samsonowie powstała w latach 1818 – 1822 w ramach planu uprzemysłowienia Królestwa Polskiego. Inspiratorem tego projektu był Stanisław Staszic. Wraz z hutą wybudowane zostały murowane domy dla pracowników huty.

W roku 1823 w hucie wytwarzane było z rudy żelaza ok. 800 ton surówki rocznie. W 1835 zakład został zmodernizowany. Do czasu zainstalowania w 1829 roku maszyny parowej energii urządzeniom mechanicznym dostarczała woda doprowadzana kanałem (częściowo podziemnym) z pobliskiej rzeki Bobrzy.

Huta “Józef” funkcjonowała do 1866 roku – zniszczył ją pożar wywołany przez Rosjan z zemsty za dostarczanie broni dla uczestników powstania styczniowego. Odbudowy zakładu zaniechano ponieważ w okolicy wyczerpywały się złoża rudy, a w Zagłębiu Dąbrowskim działały bardziej efektywne huty, w których do wytopu używano węgla kamiennego.

Huta "Józef" w Samsonowie

Zwiedzanie huty w Samsonowie

Obecnie ruiny huty w Samsonowie możemy zwiedzać bezpłatnie – przy obiekcie znajdziemy tablice z opisem historycznym oraz wskazaną trasą zwiedzania. Jedynym minusem jest brak tabliczek z przy samych obiektach.

Plan trasy zwiedzania

Polecam zajrzeć szczególnie do wielkiego pieca (“1” na planie). Możemy na kamiennych ścianach obiektu zobaczyć wpływ wysokiej temperatury na materiał skalny.

Do Samsonowa z Kielc możemy dojechać samochodem jadąc drogą 74, a następnie drogą nr 750. Wariantowo można też dojechać kombinacją dróg 73 i 750. W tym przypadku będziemy jeszcze mogli zobaczyć ponad tysiącletni Dąb Bartek. Czas dojazdu z Kielc to ok. 30 minut.

Do Samsonowa kursują z Kielc również autobusy komunikacji miejskiej. Dotrzemy tu liniami nr 32 i 204.

Huta "Józef" w Samsonowie

Zwiedzając hutę “Józef” w Samsonowie możemy również zaplanować mały piknik. Na terenach zielonych wokół ruin huty znajdują się wiaty z ławkami. Możemy tam odpocząć lub schronić się przed deszczem.

Jeśli dotrzemy do Samsonowa autobusem również możemy zobaczyć najstarszy dąb w Polsce. Aby zobaczyć Dąb Bartek musimy wzdłuż drogi 750 odbyć około 3 kilometrową wycieczkę.

Dodatkowe informacje znajdziecie na stronach:

http://www.samsonow.pl/

https://swietokrzyskie.org.pl/warto-zobaczyc/zabytki/785-huta-jozef-w-samsonowie

Huta Józef

Helskie wraki – niszczyciele typu Skoryj

Helskie wraki – historia

Helskie wraki, a dokładniej dwa kadłuby niszczycieli typu “Skoryj” (bo o nich będzie tu mowa), znajdują się tuż za portem wojennym w Helu, na końcu ulicy Sikorskiego.

ORP Grom II
Niszczyciel typu “Skoryj” ORP Grom II w czasie służby w PMW
Żródło: https://twitter.com/plnavyincolour/status/1084412096308232192

Dwa wspomniane niszczyciele zbudowano w ZSRR w latach 1951-52, a do służby w PMW wprowadzono je w latach 1957 (ORP Grom II) i 1958 (ORP Wicher II). Na początku były dzierżawione, a następnie w 1965 zostały przez Polskę odkupione.

Były to klasyczne niszczyciele, posiadające silne uzbrojenie artyleryjskie (min. dwie wieże z podwójnymi armatami 130 mm). Jednak reprezentując koncepcje z końca II WŚ na początku lat 70. XX wieku były już przestarzałe. Zostały więc wycofane ze służby (ORP Grom II w 1972, a ORP Wicher II w 1974), a następnie pozbawione wyposażenia. Kadłuby okrętów zostały wykorzystane jako falochrony.

Wraki niszczycieli – atrakcja turystyczna

Obecnie wraki ORP Grom II i ORP Wicher II możemy zwiedzać jako atrakcje turystyczną. Ponieważ rozległy niegdyś teren Portu Wojennego w Helu został ograniczony do Punktu Bazowania bez problemów możemy dotrzeć do rdzewiejących kadłubów.

Startując od ulicy Wiejskiej, skręcamy w lewo i przez przejazd kolejowy kierujemy się w kierunku ulicy Sikorskiego, którą podążamy cały czas prosto, przechodząc przez dawne tereny wojskowe.

Mijamy po lewej stronie Stacje Ratownictwa Morskiego, Punkt Bazowania MW i dochodzimy do końca ulicy Sikorskiego (ok. 2 km licząc od UM Hel). Dalej kierujemy się drogą betonową w kierunku zatoki, a następnie ścieżką przez wydmy skręcamy w lewo w kierunku wraków. Można też pójść plażą ale podczas mojego pobytu w sierpniu 2019 fetor gnijących wodorostów był okropny.

Hel
Ścieżka, którą można dojść do wraków.

Na plaży napotykamy najpierw na wrak Wichra. Jego część dziobowa jest na lądzie. Natomiast wrak Groma jest zatopiony prawie w całości w zatoce. Można dostrzec tylko wystające jego elementy.

Wrak ORP Grom II
Wrak ORP Grom II – możemy zobaczyć tylko jego resztki widoczne nad wodami Zatoki Gdańskiej

Jeśli gościmy na Helu warto odwiedzić to miejsce. Nawet gdy nie jesteśmy miłośnikami militariów i żeglugi. Wraki okrętów są doskonałym przykładem dydaktycznym na którym możemy poznać skutki oddziaływania wody morskiej na stal.

ORP Wicher II
ORP Wicher II – dawny niszczyciel pełniący rolę falochronu

Do wraków możemy również dotrzeć od strony Zatoki Gdańskiej. Z portu na Helu możemy wykupić wycieczkę na pokładzie kutra, którym dopłyniemy do Groma i Wichra.

ORP Wicher II – w tle widzimy budynki Punktu Bazowania MW

Pozostałe pamiątki po niszczycielach

Wraki kadłubów to nie jedyne pamiątki po opisywanych okrętach. W Helu przy Muzeum Obrony Wybrzeża znajdziemy turbiny z niszczycieli. Jedną przy drodze do Muzeum (przy parkingu), a drugą przy wieży dalmierza.

W Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni znajdziemy kolejne elementy:

  • wieżę artylerii głównej 130 mm
  • wieżę dział przeciwlotniczych 85 mm
  • aparat torpedowy
  • stanowisko kierowania ogniem
Na przykładzie Wichra widzimy jak woda morska działa na kadłuby okrętów
ORP Wicher II
Na przykładzie Wichra widzimy jak woda morska działa na kadłuby okrętów
Wicher
Zapomniana kłódka na dawno nie używanym włazie
Wicher
A tu możemy zobaczyć jaką smukłą linię miały niszczyciele typu Skoryj

WRAK orp wICHER ii

Muzeum Helu

Muzeum Helu – historia

Muzeum Helu to niemilitarne muzeum w militarnym obiekcie. Przyrodniczo-etnograficzna placówka znajduje się bowiem w obiekcie B-1, „Anton” baterii Schleswig – Holstein. Bateria ta wybudowany przez Niemców w 1941 roku składała się z trzech armat 406 mm. Każda znajdowała się na osobnym betonowym stanowisku, a całość uzupełniała wieża kierowania ogniem. Stanowiska te znajdują się przed samą miejscowością Hel, przy czym obiekt B-1 tuż przy drodze wiodącej z Władysławowa.

Po wojnie dawne stanowisko nr 1 było również wykorzystywane militarnie. Marynarka Wojenna utworzyła tu między innymi punkt łączności, a także zapasowy punkt kierowania obroną przeciwlotniczą.

30 maja 2015 roku otwarty tu został Oddział Muzeum Obrony Wybrzeża – Muzeum Przyrodniczo – Etnograficzne, a od maja 2016 funkcjonuje już jako Muzeum Helu.

Muzeum Helu

Odwiedzamy muzeum

Będąc na wakacjach w Helu lub na Półwyspie Helskim warto odwiedzić dawną “Jedynkę” czyli obecne Muzeum Helu.

Jest to doskonała propozycja nie tylko na deszczowy dzień – dziedziniec obiektu jest ładnie zagospodarowany – znajdziemy tu ławeczki, sporo zieleni i również zwierzęta, z których cześć można spotkać na ścieżkach wokół obiektu. Po ogródku botanicznym spacerują bowiem pawie 🙂

Paw

W betonowych pomieszczeniach znajdziemy wystawy tematyczne związane Helem i Kaszubami. Przepięknie zostało odtworzone wnętrze helskiej chaty, mamy tu też kuźnię, warsztat stolarski, ekspozycję pamiątek sakralnych i rybackie szopki bożonarodzeniowe.

Półwysep Helski od zawsze związany był z morzem i rybołówstwem. Nie mogło więc zabraknąć w muzeum tych tematów. Rybakom i żeglarzom od wieków pomagały latarnie morskie. W obiekcie znajduje się sala im poświęcona, w której możemy obejrzeć (oprócz modeli i rycin) również odnalezioną optykę przedwojennej latarni w Helu.

Latarnie morskie

Przed wejściem do muzeum możemy zaś podziwiać replikę helskiej blizy. Jest to drewniany żuraw, na ramieniu którego powieszony został miedziany kosz. W nim palono węgiel drzewny i smołę, a ogień widoczny z daleka wskazywał żeglarzom drogę do portu.

Do naszych czasów nie zachowała się oryginalna bliza. Jedynie w 1937 roku został odnaleziony kamienny kopiec, który był podstawą tej pierwotnej latarni.

Helska bliza

Wspomniałem wcześniej, że jest to muzeum o niemilitarnym charakterze. Jednak trochę militari tu znajdziemy – jest sala o dawnym Helu (z makietą miasta i portu, z której możemy się dowiedzieć, że był on otoczony murem). W niej są również modele polskich okrętów żaglowych, laweta armaty okrętowej i informacje o zatopieniu szwedzkiego galeonu Christine.

Ale największą atrakcją jest zachowane stanowisko dowodzenia OPL z oryginalną planszetą, na której znajdują się wpisy z czasów jego funkcjonowania.

PL

Młodzież odwiedzająca muzeum na pewno będzie zaskoczona znajdującymi się tu szkolnymi ławkami. Odtworzone zostały bowiem dwie sale lekcyjne – jedna z lat 30-stych , a druga lat 70-tych XX wieku.

Warto też wspomnieć o wystawie poświęconej Morskiemu Laboratorium Rybackiemu w Helu, które rozpoczęło działalność w kwietniu 1923 roku. Prowadzono w nim badania naukowe, których efekty łączono z praktycznym poznaniem zasobu ryb Bałtyku, łowisk i narzędzi połowowych. W muzeum jest cały dział traktujący o laboratorium i prowadzonych tu pracach.

To co opisałem powyżej to tylko pewna część wystaw i eksponatów zgromadzonych dzięki pracy pasjonatów Helu. Warto więc zobaczyć na własne oczy zasoby muzeum. Na jego zwiedzanie trzeba zarezerwować sobie minimum godzinę czasu. A jeśli weźmiemy również pod uwagę dokładne zwiedzenie ogrodu to znacznie więcej.

Informacje praktyczne

Do Muzeum Helu z ulicy Wiejskiej można dotrzeć spacerem z ulicy Wiejskiej kierując się drogą w stronę Władysławowa (droga nr 216) – czas ok. 25 minut.

Możliwy jest też dojazd samochodem. Przy muzeum znajduje się parking.

Ceny biletów w sezonie 2019:
– bilet normalny 10 zł
– bilet ulgowy 7 zł
– karnet 29 zł
– karnet ulgowy 19 zł

Jeśli interesuje nas zwiedzenie pozostałych obiektów Helskiego Kompleksu Muzealnego (Muzeum Helu, Muzeum Obrony Wybrzeża, Wieża Kierowania Ogniem, Skansen MOW i Bateria im. H. Laskowskiego – Bateria Cyplowa) to warto pomyśleć o zakupie karnetu.

Godziny otwarcia:
– kwiecień – maj 10:00-17:00
– czerwiec 10:00-18:00
– lipiec – sierpień 10:00-19:00
– wrzesień – październik 10:00-17:00
– listopad – marzec – tylko grupy zorganizowane (min. 20 osób) po zgłoszeniu telefonicznym.

Więcej informacji na stronie muzeum http://muzeumhelu.pl

Arboretum Karnieszewice

Arboretum Karnieszewice powstało w drugiej połowie XIX wieku, prawdopodobnie w 1881 roku z okazji Zjazdu Pomorskiego Towarzystwa Leśnego. To przypuszczenie potwierdza napis na głazie pamiątkowym, który został na terenie arboretum, a brzmi on: „Pom. Forst. Verein 1881″.

Dendrarium (bo taka nazwa może być też stosowana) swój początek miało w czasie gdy leśnicy tworzyli podwaliny funkcjonowania gospodarski leśnej. Próbowano wówczas wprowadzić gatunki obcego pochodzenia, których parametry przyrostu i osiągane ostatecznie wielkości dawały nadzieję na intensyfikację produkcji drzewnej.

Arboretum Karniszewice

Takim gatunkiem była między innym daglezja zielona, drzewo które występuje w Karnieszewicach (o tym drzewie jeszcze później napiszę). Oprócz niej znajdziemy tu też drzewa pochodzące głównie z Ameryki Północnej takie jak: choina kanadyjska, żywotnik olbrzymi, cyprysik groszkowy, cyprysik Lawsona, jodła kaukaska, dąb błotny, dąb czerwony.

Wycieczka do Karnieszewic

Do arboretum można dostać się na kilka sposobów. Jeśli jesteśmy zmotoryzowani, to najlepiej dojechać od strony drogi nr 6. Jadąc z Sianowa w stronę Słupska skręcamy w lewo do wioski Karnieszewice, mijamy samą osadę i kilkaset metrów za nią dojeżdżamy do parkingu przy dendrarium.

W pogodny dzień można też zaplanować wycieczkę rowerową z pobliskiego Koszalina. Najwygodniejszą trasą będzie ścieżka rowerowa wzdłuż ulicy Słupskiej. Najpierw czeka nas wspinaczka na Górę Chełmską ale później zjeżdżamy aż do samego Sianowa, gdzie skręcamy w ulicę Dworcową, którą dojedziemy do Skibna. Dalej mijając stację kolejową wjeżdżamy na wiadukt nad linią Koszalin – Słupsk (jak mamy szczęście to można liczyć na fajne zdjęcie). Kilkaset metrów za nim po prawej stronie wjeżdżamy w leśną drogę wiodącą do leśniczówki Kamionka (przy drodze jest znak). Mijamy ją i za 300 metrów dojeżdżamy do przejazdu kolejowego, za którym jest już arboretum. Całkowita długość trasy z centrum Koszalina to ok. 16 km.

Wiadukt w Skibnie
Wiadukt nad linią kolejową Koszalin – Słupsk.

Zwiedzamy arboretum

Arboretum w Karnieszewicach to doskonałe miejsce na odpoczynek w ciszy i wśród zieleni. Ma także duży potencjał poznawczy. Tak jak wcześniej napisałem możemy tu spotkać gatunki drzew, które nie występują naturalnie w Polsce. I to wszystko za darmo!

Arboretum Karniszewice

Wspomniałem, że są tu głównie drzewa. Jednak pewnym znakiem wyróżniającym jest kilka gatunków hortensji, która obecnie (sierpień) pięknie kwitnie!

Arboretum

Spacerując po tym zakątku w zasadzie przy każdej ciekawszej roślinie znajdziemy tabliczkę z jej nazwą, a czasami też z krótkim opisem.

W arboretum jest też kilka tablic edukacyjnych. Osobiście najbardziej podobała mi się ta, przy której można było nauczyć się jak odczytywać wiek drzewa.

W dendrarium są też trzy pamiątkowe dęby z głazami, na których znajdują się tablice pamiątkowe. Najmłodszy jest dąb posadzony z okazji stulecia Niepodległości Polski. Poza nim jest też Dąb Katyński i Dąb Jana Pawła II. Swoją drogą mają one też walor edukacyjny – porównując je możemy zobaczyć jak długo rośnie drzewo.

Spacerując po tym leśnym parku znajdziemy jeszcze wiele innych wspaniałości – dzisiaj widziałem pierwszy raz białą jarzębinę, czy też ciekawie wyglądającą śliwę wiśniową.

Teren dendrarium jest bardzo dobrze zagospodarowany – znajdziemy wśród drzew ławeczki, na których można usiąść i odpoczywać. Są ułożone drewniane pomosty, które umożliwiają zagłębienie się w zieloną gęstwinę bez jej niszczenia.

Jeśli zaskoczy nas deszcz to jest tu wybudowana duża wiata ze stołami i ławkami. Przy niej znajduje się przygotowane miejsce na ognisko. Jednak samodzielne rozpalanie ogniska w arboretum jest zabronione. Można to zrobić dopiero po uzgodnieniu z Nadleśnictwem Karnieszewice. Podobnie jak zorganizowanie tutaj pikniku. Tylko po uzgodnieniu.

Daglezja zielona

Daglezja zielona jest gatunkiem drzewa z rodziny sosnowatych i występuje w zachodniej części Ameryki Północnej. W Polsce znalazła się w wyniku działalności człowieka.

Jest drzewem bardzo ciekawym i ładnym. Rośnie bardzo wysoko, a jej pnie są nadzwyczajnie proste. W związku z tym w przeszłości były wykorzystywane przy budowie żaglowców. Z daglezji powstawały maszty.

Mają bardzo rozbudowany system korzeniowy, a u okazów rosnących na naturalnych stanowiskach pień może osiągać nawet 4,5 m średnicy. W Karnieszewicach możemy też spotkać podobnie okazałą daglezję zieloną.

Warto więc wybrać się do Arboretum w Karnieszewicach. Ja osobiście polecam!

Kilka uwag praktycznych:

  • Arboretum Karnieszewice czynne jest w okresie od 30 maja do 31 sierpnia w godz. 9:00-18:00, od 1 września do 15 października od 9:00 do 16:00
  • Zabronione jest przebywanie na terenie poza godzinami otwarcia
  • Wstęp jest bezpłatny
  • Możliwe jest zorganizowanie ogniska – należy uzyskać zgodę Nadleśnictwa Karnieszewice
  • Strona Nadleśnictwa Karnieszewice: http://www.karnieszewice.szczecinek.lasy.gov.pl/arboretum-karnieszewice

Dolnośląskie Zielone Złoto

Dolnośląskie Zielone Złoto to chryzopraz, soczyście zielony minerał, którego barwa wywołana jest domieszką niklu. Jego złoża znajdują się głównie w Australii ale również chryzopraz można spotkać na Dolnym Śląsku.

Dolnośląskie Zielone Złoto - Kopalnia w Szklarach

Kopalnia w Szklarach

Jadąc drogą nr 8 z Wrocławia do Kudowy, tuż przed Ząbkowicami Śląskimi mijamy małą miejscowość Szklary. Warto się tutaj zatrzymać i odwiedzić dawną kopalnię niklu, chryzoprazu i opalu.

Kopalnia powstała w 1890 roku i funkcjonowała jako kopalnia podziemna z rozbudowaną siecią chodników (do 130 km łącznej długości). Niestety po II WŚ za sprawą dużego zapotrzebowania na nikiel prowadzono rabunkową eksploatację niklu metodą odkrywkową. Doprowadziło to do degradacji kopalni i zniszczenia podziemnych chodników. Kopalnia ostatecznie została zamknięta w 1993 roku.

Dolnośląskie Zielone Złoto - Kopalnia w Szklarach

Warto wspomnieć, że w okresie II WŚ sztolnie były wykorzystywane przez Niemców jako schrony przeciwlotnicze. W latach osiemdziesiątych część sztolni Robert została adaptowana na schron przeciwatomowy.

Do dnia dzisiejszego zachowała się jedynie otwarta w 1914 roku sztolnia „Robert”, która jest obecnie rezerwatem geologicznym o przeznaczeniu turystyczno – edukacyjnym.

Podziemna Trasa Edukacyjna

Zwiedzanie sztolni “Robert” trwa około godziny i odbywa się z przewodnikiem, który w ciekawy sposób opowiada o historii tego miejsca oraz wskazuje na ścianach sztolni ciekawostki geologiczne.

Dolnośląskie Zielone Złoto - Kopalnia w Szklarach

W chodniku nie ma oświetlenia, więc na początku zostaliśmy wyposażeni w latarki, a także dla bezpieczeństw w kaski. Tak wyekwipowani odbyliśmy wycieczkę w świat geologii.

Sama sztolnia nie jest może obiektem, który jest ekscytujący – zwykły podziemny chodnik jakich wiele w okolicy. Jednak występujące w jej ścianach minerały takie jak mlecznobiałe opale, karneole o kakaowym zabarwieniu zielony chryzopraz są naprawdę warte obejrzenia.

Dolnośląskie Zielone Złoto - Kopalnia w Szklarach

Warto więc zaplanować wycieczkę do Szklar i odwiedzić kopalnię. Na zwiedzanie musimy zaplanować około godziny, a wejścia do sztolni odbywają cię o pełnych godzinach.

Pewnymi minusami jest dość słabe oznakowanie i kiepski parking. Można rozważyć zaparkowanie na dużym parkingu znajdującym się przy drodze nr 8 i przejść od tego miejsca około 200 metrów do sztolni.

Warto też pamiętać aby odpowiednio się ubrać – w kopalni panuje lekki chłód, warto więc mieć cieplejszą kurtkę oraz oczywiście ubrać zakryte obuwie.

Warto też wspomnieć, że przy kopalni znajdowała się huta niklu, której ruiny możemy oglądać obecnie wokół sztolni.

Dolnośląskie Zielone Złoto - Kopalnia w Szklarach

Polecam więc odwiedzić Szklary. Ja dzięki tej wycieczce poznałem zarówno historię tego miejsca jak i ciekawostki geologiczne.

A przed zwiedzaniem zapoznajcie się ze szczegółowymi informacjami o kopalni na jej stronie www – http://kopalniaszklary.pl/