Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej – historia

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji jest gratką nie tylko dla miłośników historii ale również dla najmłodszych. Szczególnie tych, którzy namiętnie oglądają serial “Tomek i przyjaciele” – z Wenecji znajdą oni świat prawie jak z ich ulubionej bajki.

Widok na Muzeum Kolei Wąskotorowej z ruin zamku Diabła Weneckiego
Widok na Muzeum Kolei Wąskotorowej z ruin zamku Diabła Weneckiego

Muzeum w Wenecji jest w jedną z pozostałości Żnińskiej Kolei Wąskotorowej, która została zbudowana w 1894 roku i w czasach swojej świetności liczyła prawie 60 kilometrów. Powstały wówczas trzy odcinki: Żnin – Ośno, Żnin – Ostrówce i Żnin – Obiecanowo. Tory miały rozstaw 600 mm, a spowodowane to było przede wszystkim niskimi kosztami budowy i eksploatacji oraz mniejszymi problemami technicznymi w trudnych warunkach terenowych, takich jakie stwarza pagórkowaty teren Pałuk.

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji
Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Kolej woziła pasażerów i towary. Jednak głównie transport tych ostatnich przynosił dochód. Po II Wojnie Światowej w 1962 całkowicie przewozy osobowe zostały zlikwidowane, a w 1972 roku zamknięto i rozebrano dwa odcinki.

Żnińska kolej jednak nie popadła w zapomnienie – w dniu 1 października 1972 w Wenecji zostało otwarte muzeum kolejowe, a 23.05.1976 wznowiono turystyczne przewozy na trasie Żnin – Wenecja – Biskupin – Gąsawa. Trasa ta liczy 12 kilometrów.

Pociąg pasażerski oczekuje na stacji Biskupin na odjazd do Wenecji i Żnina
Pociąg pasażerski oczekuje na stacji Biskupin na odjazd do Wenecji i Żnina (lokomotywa Lyd2-64)

Muzeum obecnie

Muzeum obecnie stanowi oddział Muzeum Ziemi Pałuckiej. Wenecka placówka to jeden z największych w Europie skansenów kolei wąskotorowej o rozstawie 600 mm. Zgromadzono tu kilkadziesiąt niezwykłych eksponatów – między innymi 17 zabytkowych parowozów (najstarszy pochodzi z 1899 roku), wagony o najróżniejszym przeznaczeniu – towarowe, pasażerskie, drezyny ręczne i motorowe. Jest to głównie tabor wąskotorowy, który w dawniej funkcjonował m.in. na Żnińskiej Kolei Powiatowej oraz Bydgosko-Wyrzyskich Kolejach Dojazdowych.

Zwiedzamy muzeum w Wenecji
Zwiedzamy muzeum w Wenecji

Ekspozycję uzupełnia dodatkowo niezbędna infrastruktura kolejowa: zabytkowa poczekalnia, budka dróżnika ze szlabanem, torowiska z rozjazdami, zwrotnicami, żuraw wodny służący do uzupełniania poziomu wody w kotłach lokomotyw, obrotnica umożliwiająca zmianę kierunku jazdy. Warto też dodać, że sam obiekt jest dobrze utrzymany, a na zmęczonych gości czekają ławeczki i stoliki, przy których można odpocząć.

Wąskotorowa obrotnica kolejowa
Wąskotorowa obrotnica kolejowa
Eksponat doskonale pokazujący różnicę między torem o standardowej szerokości, a wąskim torem 600 mm
Eksponat doskonale pokazujący różnicę między torem o standardowej szerokości, a wąskim torem 600 mm
Zwiedzamy muzeum w Wenewcji
Zwiedzamy muzeum w Wenecji
Wagony towarowe
Wagony towarowe
Wąskotorowy wagon osobowy klasy drugiej
Wąskotorowy wagon osobowy klasy drugiej
Lokomotywy wąskotorowe
Lokomotywy wąskotorowe
Do przewozu żrących cieczy służyły ceramiczne dzbany ustawiane na platformach kolejowych
Do przewozu żrących cieczy służyły ceramiczne dzbany ustawiane na platformach kolejowych

Zwiedzamy Muzeum Kolei Wąskotorowej

Wagon turystyczny, którym możemy dotrzeć do Muzeum Kolei Wąskotorowej

Planując wycieczkę do skansenu wąskotorowego w Wenecji warto przeznaczyć sobie na to cały dzień. A jeszcze lepiej abyśmy sprawdzili prognozy pogody i wybrali dzień słoneczny. Dlaczego? Bo wyruszając ze stacji Żnin Wąskotorowy dotrzemy kolejką do Biskupina, a w drodze powrotnej zwiedzimy Wenecję. Gdzie mamy do oglądania nie tylko muzeum ale i ruiny Zamku Diabła Weneckiego. Poza tym sama podróż toczącym się wolno składem kolejki jest bardzo fajnym przeżyciem. Z okien wagonu możemy obserwować piękny krajobraz – dawny gród słowiański jest pięknie widoczny właśnie z tej perspektywy.

Widok na Biskupin z wagonu wąskotorówki
Widok na Biskupin z wagonu wąskotorówki
Ruiny zamku Diabła Weneckiego
Ruiny zamku Diabła Weneckiego

Czas, który musimy poświęcić na skansen kolejowy to minimum 60 minut. Ale interesujące eksponaty obejrzymy wówczas pobieżnie. Warto więc zaplanować dłuższy pobyt w Wenecji. A tak jak napisałem powyżej jest tutaj co oglądać.

Nie musimy się też martwić o wyżywienie. W Wenecji znajdziemy punkty z małą gastronomią napojami.

Przy zwiedzaniu samego muzeum kolejowego nie znajdziemy tabliczek “Nie dotykać eksponatów”. Do niektórych wagonów i lokomotyw można nawet wejść. W moim odczuciu jest to bardzo przyjazne muzeum dla swoich gości i gorąco polecam je odwiedzić!

Planując wyjazd kolejką należy pamiętać, że kursuje ona sezonowo – maj – sierpień. W maju i czerwcu przejazdy odbywają się tylko w soboty i niedzielę.

Przydatne informacje:

Zbiory muzeum w Wenecji

Skład towarowy w muzeum w Wenecji
Skład towarowy w muzeum w Wenecji
Lokomotywa Px27
Lokomotywa Px27
Stacja Wenecja
Stacja Wenecja
Lokomotywa T1
Lokomotywa T1
Semafor otwarty dla T1!
Semafor otwarty dla T1!
Kolejny skład towarowy
Kolejny skład towarowy
Wagony towarowe
Wagony towarowe
Wagon towarowy o konstrukcji przypominającej wóz konny
Lokomotywa Tyb5
Lokomotywa Tyb5
Tyb5 - parowóz produkcji firmy Borsig
Tyb5 – parowóz produkcji firmy Borsig
Drezyna wąskotorowa
Drezyna wąskotorowa
Spalinowa drezyna wąskotorowa
Spalinowa drezyna wąskotorowa
HF – typ niemieckiego parowozu wąskotorowego, potocznie nazywany w Niemczech Brigadelok.
HF – typ niemieckiego parowozu wąskotorowego, potocznie nazywany w Niemczech Brigadelok.
Lokomotywa serii Tx
Lokomotywa serii Tx
Tx-10660
Tx-10660
Lokomotywa Tx2 (obecnie ta lokomotywa znajduje się we Wrocławiu pełniąc funkcje pomnika)
Lokomotywa Tx2 (obecnie ta lokomotywa znajduje się we Wrocławiu pełniąc funkcje pomnika)
Lokomotywa T2-71, którą w 1939 wyprodukowała firma Henschel
Parowóz T2-71, którą w 1939 wyprodukowała firma Henschel
Lokomotywa serii Tx4, który powstał w 1923 w firmie Hanomag
Lokomotywa serii Tx4, który powstał w 1923 w firmie Hanomag
Dawnych wspomnień czar ...
Dawnych wspomnień czar …
... czyli czar pary i małych prowincjonalnych linii kolejowych.
… czyli czar pary i małych prowincjonalnych linii kolejowych.
Bez takich małych wąskotorowych linii trudności komunikacyjne w regionach byłyby ogromne
Bez takich małych wąskotorowych linii trudności komunikacyjne w regionach byłyby ogromne
Nie było samochodów - ich rolę pełniła kolejka wąskotorowa
Nie było samochodów – ich rolę pełniła kolejka wąskotorowa
Warto więc odwiedzić muzeum w Wenecji i powspominać :)
Warto więc odwiedzić muzeum w Wenecji i powspominać 🙂

Skansen morski w Kołobrzegu

Skansen morski w Kołobrzegu – trochę historii

Skansen morski w Kołobrzegu to kolejny obiekt muzealny w Kołobrzegu, który warty jest odwiedzenia. Jest to oddział Muzeum Oręża Polskiego i funkcjonuje od sierpnia 2013. Zgromadzono tu eksponaty związane z morzem i Polską Marynarką Wojenną, a dwa najciekawsze obiekty to okręt patrolowy ORP “Fala” i Mały Okręt Rakietowy ORP “Władysławowo”, które prezentowane są na lądzie, a zwiedzając je mamy nie tylko możliwość wejścia na pokład ale również obejrzenia wnętrza obu okrętów.

Skansen morski w Kołobrzegu
Skansen morski w Kołobrzegu w tle MOR ORP “Władysławowo”

Od momentu powstania skansenu, właśnie w tym miejscu prezentowane są pamiątki po niszczycielu (a w zasadzie według przedwojennej nomenklatury kontrtorpedowcu) ORP “Burza”. Znajdziemy tu maszt z tego okrętu, miotacz bomb głębinowych typu „Thornycroft” produkcji angielskiej zamontowany na niszczycielu w roku 1942 oraz uzbrojenie artyleryjskie: armatę przeciwlotniczą wzór „70-k” kalibru 37 mm i działo morskie wzór „B-34U” kalibru 100 mm.

działo morskie wzór „B-34U”
Działo morskie wzór „B-34U”

Pozostałe elementy wyposażenia ORP “Burza” które możemy zobaczyć to: elektryczny podajnik amunicji, dalmierz morski wzór „DM-3”, żurawiki łodziowe i półkluza z rolką.

Zwiedzając skansen możemy zobaczyć również jacht pełnomorski, fragment drewnianego kadłuba z przełomu XIX i XX wieku, elementy uzbrojenia (min. torpedy, bomby głębinowe, działka plot i wyrzutnie rakiet niekierowanych 140 mm), a także inne zabytki techniki morskiej.

Skansen morski
Skansen morski
Armata plot 37 mm "70-K"
Armata plot 37 mm “70-K”
Skansen morski i prezentowany w nim jacht pełnomorski

ORP “Fala”

ORP “Fala” to okręt patrolowy projektu 912 (kod NATO: “Obluże”). Była to jednostka o wyporności 235 ton, uzbrojona w dwie podwójnie sprzężone armaty automatyczne AK-230 30 mm i 12 bomb głębinowych B-1. Rozwijała maksymalną prędkość 24 węzłów dzięki dwóm silnikom wysokoprężnym 40DM o mocy nominalnej po 2200 KM. ORP “Fala” była pierwszą jednostką serii i nosiła numer burtowy 321. Pozostałe okręty serii miały numery: 322-325. W 1991 roku okręt został przekazane do służby w Bałtyckim Dywizjonie Straży Granicznej pod oznaczeniem SG-321 i nazwą „Fala”.

Po zakończeniu służby, 14 czerwca 1996 roku okręt został przekształcony w muzeum w Kołobrzegu i zacumowany przy nabrzeżu remontowym przy Reducie Solnej. W 2012 roku okręt został wyciągnięty z wody i pełni funkcje eksponatu muzealnego w skansenie morskim Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.

ORP “Fala”

Zwiedzanie okrętu umożliwiają dwie pary metalowych schodów umieszczonych przy kadłubie jednostki. Dzięki nim możemy wejść na jej pokład, obejrzeć jego wyposażenie wraz z uzbrojeniem, a później zajrzeć do jego wnętrza. Obejrzymy tu między innymi sterówkę, maszynownię i pomieszczenia załogi.

Widok na śródokręcie ORP "Fala"
Widok na śródokręcie ORP “Fala”
Schody prowadzące na pokład ORP "Fala"
Schody prowadzące na pokład ORP “Fala”
Pokład rufowy ORP "Fala"
Pokład rufowy ORP “Fala”
Dziobowa armata AK-230 ORP "Fala"
Dziobowa armata AK-230 ORP “Fala”
Pomost nawigacyjny ORP "Fala"
Pomost nawigacyjny ORP “Fala”
Koło steroweORP "Fala"
Koło sterowe ORP “Fala”
Radar
Pomost nawigacyjny ORP “Fala” – ekran radaru
Maszynownia
Maszynownia
Maszynownia
Maszynownia ORP “Fala”
Silniki wysokoprężne 40DM na ORP "Fala"
Silniki wysokoprężne 40DM na ORP “Fala”
Pomieszczenie załogi na ORP "Fala"
Pomieszczenie załogi na ORP “Fala”
Widok ze sterówki ORP "Fala" na ORP Władysławowo"
Widok ze sterówki ORP “Fala” na ORP Władysławowo”

ORP “Władysławowo”

ORP “Władysławowo” to Mały Okręt Rakietowy, klasyfikowany też jako kuter rakietowy radzieckiego projektu 205 (kod NATO: OSA-I). Do Polski trafiło w latach 1964-1975 trzynaście takich okrętów.

MORy miały wyporność 172 ton, dzięki trzem silnikom diesla M503A2 lub M503A3 o mocy 2940 kW każdy osiągały prędkość 37 węzłów, a uzbrojone były w cztery pojedyncze wyrzutnie przeciwokrętowych kierowanych pocisków rakietowych P-15 Termit, dwie zdwojone armaty automatyczne AK-230 30mm i jedną poczwórną wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu Strzała-2.

ORP Władysławowo
ORP “Władysławowo”

Okręt wszedł 13 listopada 1975 roku i znajdował się się kolejno w składzie 2. dywizjonu Kutrów Rakietowo-Torpedowych, 1. dywizjonu Kutrów Rakietowo-Torpedowych, 1. dywizjonu Okrętów Rakietowych, 31. dywizjonu Okrętów Rakietowych i dywizjonu Okrętów Rakietowych w 3. Flotylli Okrętów w Gdyni. Został skreślony z listy floty 31 marca 2006 roku.

Jesienią 2008 roku została podjęta decyzja o zachowaniu jednostki do celów muzealnych. W marcu 2010 roku przeholowano go do Kołobrzegu, gdzie zacumował przy nadbrzeżu jako okręt-muzeum. W 2012 roku jednostkę wyciągnięto z wody i pełni ona funkcję eksponatu muzealnego w skansenie morskim w Kołobrzegu.

Jej zwiedzanie rozwiązane jest podobnie jak w przypadku ORP “Fala”. Dzięki metalowym schodom wejdziemy na pokład jednostki, a następnie możemy obejrzeć pomieszczenia znajdujące się w jej wnętrzu. Zwiedzimy tu maszynownie, kuchnie, pomieszczenia załogi i centralę bojową okrętu.

Rufowa armata AK-230 na ORP "Władysławowo"
Rufowa armata AK-230 na ORP “Władysławowo”
Dziobowa armata AK-230 na ORP "Władysławowo"
Dziobowa armata AK-230 na ORP “Władysławowo”
AK-230
Dziobowa armata AK-230 na ORP “Władysławowo”
Pokład dziobowy ORP "Władysławowo"
Pokład dziobowy ORP “Władysławowo”
Śródokręcie ORP "Władysławowo" i widok na silosy rakiet P-15 "Termit"
Śródokręcie ORP “Władysławowo” i widok na silosy rakiet P-15 “Termit”
Pomost bojowy ORP "Władysławowo"
Pomost bojowy ORP “Władysławowo”
pomost bojowy
Pomost bojowy ORP “Władysławowo”
Marynarska toaleta
Marynarska toaleta
Sypialnia
Sypialnia
Pomieszczenie załogi
Pomieszczenie załogi
Kuchnia
Kuchnia
ORP "Władysławowo"
ORP “Władysławowo”
Maszynownia
Maszynownia
Silnik jednostki
Silnik jednostki
Miejsce pracy motorzysty
Miejsce pracy motorzysty
Maszynownia ORP "Władysławowo"
Maszynownia ORP “Władysławowo”

Zwiedzanie skansenu

Skansen morski w Kołobrzegu znajduje się przy ulicy Bałtyckiej 31. Dojechać tutaj możemy jadąc ulicą Szyprów, a zaparkować tuż przy skansenie. Jeśli zwiedzamy Kołobrzeg na piechotę, to w pogodny dzień możemy pokusić się o spacer. Z centrum, spod Muzeum Oręża Polskiego, mamy do przejścia około 1800 metrów, co nie powinno nam zająć więcej niż 25 minut.

Czas, który powinniśmy poświęcić na zwiedzanie skansenu to minimum 60 minut. Warto jednak zarezerwować sobie jednak więcej niż godzinę. Bo oprócz samego skansenu będziemy mogli również obejrzeć Redutę Solną. Znajduje ona się tu za płotem, więc warto skorzystać!

Sam skansen gorąco polecam! Możliwość zwiedzenia wnętrz okrętów, zobaczenie też jak wygląda ich część podwodna, nie zdarza się zbyt często. Warto też skorzystać z wiedzy obsługi skansenu.

Cennik biletów

Strona skansenu morskiego w Kołobrzegu

Kopalnia magnezytu Wiry

Trochę historii

Dzisiaj będzie trochę nietypowo – nietypowo bo opiszę obiekt, którego nie można już zwiedzać.

Kopalnia magnezytu w Wirach powstała w 1959 roku. Wydobywano w niej magnezyt biały, który występuje tu w obrębie ciemnozielonych serpentynitów. Wydobycie prowadzono metodą strzałową, urobek ładowano do wózków które następnie ręcznie przesuwano do upadowej, gdzie były wyciągane za pomocą lin na powierzchnię. Po wyczerpaniu złoża magnezytu i zakończeniu eksploatacji w 1996 roku, w jednym z chodników kopalni uruchomiono ujęcie wody, która zawiera duże ilości magnezu. Woda ta była butelkowana i sprzedawana pod nazwą “Ślężanka”, a jej produkcja trwała w latach 2007-2013

Kopalnia magnezytu Wiry
Kopalnia magnezytu Wiry – wagonik z magnezytem przed wejściem do budynku socjalnego

Kopalnia Wiry leży u podnóża Masywu Ślęży, na północ od Szczytnej (461 m n.p.m.), a sama Ślęża jest doskonale widoczna z terenu obiektu. Sama kopalnia zaś jest dość “płytka” i składa się z czterech poziomów eksploatacyjnych, sztolni upadowej głównej która łączy wyrobiska oraz służy jako główna droga ruchu, oraz szybu wentylacyjnego “Jerzy” o głębokości 31 metrów. W kopalni założono cztery poziomy eksploatacyjne: poziom I (+223 m), poziom II (+205 m), poziom III (+187 m) i poziom IV (+170 m). Poziomy I, II i III łączy sztolnia upadowa główna, natomiast poziom IV dostępny jest sztolnią upadową z poziomu III. 

Ślęża
Ślęża widziana z terenu kopalni Wiry

Kopalnia Wiry jako obiekt turystyczny

W czerwcu 2017 roku została udostępniona w kopalni podziemna trasa, która liczyła ok. 2 kilometrów. Zwiedzanie, które odbywało się z przewodnikiem trwało ok. godziny. Wejście odbywało się przez nachyloną pod kątem 45 stopni sztolnie upadową, którą w czasach świetności schodzili do pracy górnicy i transportowany był urobek. Po jej pokonaniu schodziło się na poziom pierwszy, a następnie poziom drugi, po których oprowadzani byli turyści. Miejsce to było zachowane w bardzo dobrym stanie, więc wycieczkę można było odbyć w zwykłych turystycznych ubraniach.

Chodnik
Wnętrze kopalni Wiry

Dużą atrakcją kopalni były dobrze duże żyły magnezytu dobrze widoczne na ścianach kopalni, a także inne minerały i rośliny! W kopalnianym chodniku, kilkadziesiąt metrów pod ziemią, przy braku światła słonecznego świat roślin znalazł swoją nisze.

Kopalniane wodorosty
Kopalniane wodorosty

Wycieczkę do kopalni wspominam bardzo miło, przewodnik był pasjonatem. Ciekawie opowiadał o samej kopalni, geologii terenów na której się ona znajdowała i minerałach. Jako ciekawostkę mogę podać, że pierwszy raz piłem wodę z kopalnianego chodnika (i pewnie ostatni). Nie zawiera ona zanieczyszczeń, a wręcz jest to woda niskomineralizowana odznaczająca się korzystną zawartością magnezu oraz sodu co dobrze działa na funkcjonowanie układu immunologicznego i nerwowo-mięśniowego. Swoją drogą ta woda jest też zagrożeniem dla kopalni – gdyby nie pracujące pompy to została by ona zalana w kilkanaście godzin.

Woda mineralna na dnie chodnika
Woda mineralna na dnie chodnika
Urządzenie elektryczne
Urządzenia w kopalni musiały być zabezpieczone przed wodą
W przeciwnym wypadku szybko pokrywały się rdzą
W przeciwnym wypadku szybko pokrywały się rdzą

Niestety 28 lutego 2019 roku odbyło się ostatnie wejście turystów do kopalni Wiry. Ponownie rozpoczęto tu produkcje wody mineralnej, a udostępnianie jednocześnie obiektu do celu turystycznych wymagałoby dużych nakładów finansowych. Rozważa się tylko prowadzenie zajęć dydaktycznych dla studentów.

Jednak jeśli w przyszłości kopalnia magnezytu Wiry zostanie udostępniona do zwiedzania to zdecydowanie warto ją odwiedzić!

Urządzenia na powierzchni kopalni
Urządzenia na powierzchni kopalni
Wózki kopalniane
Wózki kopalniane
Obrotnica wózków kopalnianych
Obrotnica wózków kopalnianych
Wózek kopalniany
Wózek kopalniany
Kopalniane chodniki
Kopalniane chodniki
Kopalniane chodniki
Kopalniane chodniki
Urządzenia elektryczne w kopalnianym chodniku
Urządzenia elektryczne w kopalnianym chodniku

Więcej informacji:

https://walbrzych.dlawas.info/lokalna-turystyka/kopalnia-wiry-ostatnie-dni-podziemnej-trasy-turystycznej-zdjecia/cid,19583,a

Kopalnie zwiedzałem w lipcu 2017 i wówczas wykonałem zdjęcia, które umieściłem w tym artykule.

Kolej Gór Izerskich

Kolej Gór Izerskich to obecnie nieczynna, częściowo rozebrana, jednotorowa, niezelektryfikowana linia kolejowa o długości 8,065 km, łącząca stację Mirsk ze stacją Świeradów Zdrój. W przeszłości linia liczyła łącznie 11,011 km i kończyła się na stacji Świeradów Nadleśnictwo.

Przebieg linii kolejowej z Gryfowa Śląskiego do Świeradowa
Przebieg linii kolejowej z Gryfowa Śląskiego do Świeradowa
źródło: RailMap – Mapa polskiej sieci kolejowej

Historia Kolei Gór Izerskich

Ostatni pociąg na stacje w Świeradowie przejechał w 1998 roku, jednak historia Kolei Gór Izerskich sięga jeszcze XIX wieku. Jako pierwszy został wybudowany odcinek Gryfów Śląski – Mirsk jako odnogi trasy Śląskiej Kolei Górskiej (decyzje o podjął w 1882 r. Landtag Prus). Uroczyste otwarcie linii kolejowej z Gryfowa Śląskiego do Mirska odbyło się 1 listopada 1884 roku.

Jako kolejny odcinek oddano do użytku linie kolejową Mirsk –Pobiedna. Stało się to 10 maja 1897, a w 1902 roku przedłużono ją do miejscowości Jindrichovice pod Smrkem (Heinersdorf an der Tafelfichte) . Po drugiej wojnie światowej na tym odcinku nigdy nie wznowiono ruchu pasażerskiego chociaż w rozkładzie z 1947 r. takie połączenie było planowane. Do 1987 roku prowadzony był ruch towarowy. W roku 1992 linię kolejową rozebrano.

Jako ostatni został oddany do użytku odcinek z Mirska do Świeradowa-Zdroju. Pierwszy pociąg tą linią przejechał 31 października 1909. W 1910 roku odcinek ten przedłużono do stacji Świeradów Nadleśnictwo. Nowo wybudowana trasa prawdopodobnie była linią wąskotorową o rozstawie szyn 600 mm. Do 1910 roku linię przebudowano na normalny tor, a także planowano jej przedłużenie do Szklarskiej Poręby. Po II wojnie światowej linia została przejęta przez Polskie Koleje Państwowe, a pierwszy pociąg po odbudowie mostu przejechał 18 grudnia 1946 roku. Odcinek Świeradów Zdrój – Świeradów Nadleśnictwo od 15 grudnia 1995 roku był przeznaczony do likwidacji, a w 2013 roku został rozebrany. Ostatni pociąg ze stacji Świeradów Zdrój odjechał 11 lutego 1996 roku, natomiast przed dwa lata funkcjonował jeszcze transport towarowy.

Pociąg osobowy na stacji Świeradów Zdrój
Pociąg osobowy na stacji Świeradów Zdrój
źródło: http://www.pobiedna.pl

Kolej w Świeradowie – stan na dzień 27.11.2020

Obecnie w dawnym budynku stacyjnym, który został bardzo ładnie odremontowany działa Stacja Kultura. W Miejskim Centrum Kultury, Aktywności i Promocji Gminy „Stacja Kultury” znajduje się sala widowiskowa, studio nagrań, pracownia fotograficzna, sale warsztatowe i makieta kolejowa przedstawiającą fragmenty linii kolejowych nr 317 i 336 z lat 1945-1970 na odcinku Gryfów Śląski – Mirsk – Świeradów-Zdrój – Świeradów Nadleśnictwo.

Miejskie Centrum Kultury, Aktywności i Promocji Gminy „Stacja Kultury”
Miejskie Centrum Kultury, Aktywności i Promocji Gminy „Stacja Kultury”

Atrakcją Stacji Kultury jest zabytkowy parowóz Tp4 nr ew. 217, który możemy obejrzeć na fragmencie toru kolejowego. Jest to bardzo ciekawy eksponat. Takie parowozy pracowały dawniej na linii Gryfów – Świeradów, a ten znajdujący się przed stacją jest ostatnim z trzech zachowanych egzemplarzy.

Parowóz Tp4 nr ew. 217 na stacji Świeradów Zdrój - 27.11.2020
Parowóz Tp4 nr ew. 217 na stacji Świeradów Zdrój – 27.11.2020
Parowóz Tp4 nr ew. 217 na stacji Świeradów Zdrój - 27.11.2020
Parowóz Tp4 nr ew. 217 na stacji Świeradów Zdrój – 27.11.2020

Obecnie kolej ma szansę na powrót do Świeradowa. Samorząd województwa dolnośląskiego przejął tą linie i planuje jej rewitalizacje. Podjęte zostały już konkretne działania – można o nich poczytać na stronach Kuriera Kolejowego.

Warto więc odwiedzić dawną stacje kolejową w Świeradowie. Szczególnie, że jest dobrym punktem wypadowym do wycieczki na Sępią Górę – na dużym parkingu pod Stacją Kultury możemy spokojnie zostawić samochód.

Więcej o Stacji Kultury i Kolei Gór Izerskich możecie poczytać na stronach:

Śląska Fudżijama

Śląska Fudżijama – dawny wulkan

Śląska Fudżijama czyli Ostrzyca Proboszczowicka jest reliktem trzeciorzędowego wulkanu. Nie można o niej jednak powiedzieć, że jest wygasłym wulkanem. Choć całą obszar Pogórza Kaczawskiego, z Ostrzycą włącznie, nazywamy Krainą Wygasłych Wulkanów to formalnie są to tereny powulkaniczne. Wulkany w tym rejonie były aktywne w okresie Trzeciorzędu, a według naukowców, najmłodsze wygasły na terenie Polski ok. 15 mln lat temu.

Ostrzyca, choć swoim stromym stożkiem, bardzo przypomina stratowulkan jest wzgórzem powulkanicznym – jest niewielkim fragmentem rdzenia wulkanu tarczowego (nekiem, twardzielcem) czynnym ok. 20-25mln lat temu. Lawa bazaltowa zastygła w kominie wulkanu, a że jest to twarda skała to jest odporna na erozję oraz wietrzenie.

Przyjmuje się, że w czasie ostatniego zlodowacenia wierzchołek Ostrzycy wystawał ponad lodowiec – był nunatakiem. Obecnie skalisty szczyt Śląskiej Fudżijamy jest porośnięty lasem i wznosi się na wysokość 501 m n.p.m.

Śląska Fudżijama
Śląska Fudżijama

Śląska Fudżijama – historia bardziej współczesna

Obecne badania nie potwierdzają jednoznacznie, czy góra była obiektem osadnictwa w zamierzchłej przeszłości, choć pojawiają się opinie, że stanowiła prasłowiańskie miejsce kultu Słońca.

Jednak na pewno, w czasach bardziej nowożytnych, stała się obiektem turystycznym. Piękne widoki z jej szczytu spowodowały, że Ostrzyca została zagospodarowana. Właściciel pobliskiego majątku w Proboszczowie Fryderyk Ferdynand Prentzel wzniósł w 1839 roku, w połowie drogi na szczyt, niewielkie schronisko – gospodę, a na szczyt Ostrzycy poprowadzono ścieżkę składającą się z 445 bazaltowych schodków (jej pozostałości są widoczne do dnia dzisiejszego).

Ścieżka na Ostrzycę
Bazaltowe schody prowadzące na Ostrzycę

W 1926 roku władze niemieckie ze względu na wybitne walory przyrodnicze, szczytowe partie wzniesienia Ostrzyca, o powierzchni wynoszącej 2,46 ha, uznały za obszar ochronny. Na obszarze ochronnym na mocy ówczesnego prawa zabroniono uszkadzania roślinności, zakładania kamieniołomów, polowania i płoszenia zwierzyny, oraz umieszczania tablic i ogłoszeń.

Po 1945 roku dopiero w 1962 został ten teren ponownie objęty ochroną prawną. Utworzony został wówczas rezerwat przyrody o nazwie „Ostrzyca Proboszczowicka”.

Szczyt Ostrzycy
Szczyt Ostrzycy

W czasie drugiej wojny światowej Ostrzyca została uznana za punkt strategiczny. W 1944 r. na stokach wykopano kilka linii okopów i stanowisk ogniowych. Wycięto również znaczną ilość drzew aby stworzyć dobre pole ostrzału. W latach późniejszych na tym terenie działał oddział partyzancki „Czarnego Janka”, który walczyły z władzą ludową. W tym czasie zniszczony został budynek schroniska – zachowały się tylko fundamenty i betonowa studnia.

Panorama ze szczytu Ostrzycy
Panorama ze szczytu Ostrzycy

Wycieczka na Śląską Fudżijamę

Najłatwiejszym wariantem dotarcia na Ostrzycę jest trasa trasa z Proboszczowa. Można wyruszyć bezpośrednio z tej miejscowości żółtym szlakiem lub skorzystać z parkingów leśnych, które znajdują się przy tym szlaku w odległości ok. kilometra od tej wioski.

Drogowskaz w Proboszczowicach
Drogowskaz w Proboszczowicach

Drugi z parkingów oferuje turystom dobre miejsce biwakowe, można tu zostawić samochód, odpocząć po wyprawie, czy nawet zatrzymać się na dłuższą chwilę. Z tego miejsca na szczyt Ostrzycy będziemy mieli do pokonania około 30 minutowe podejście.

Parking i miejsce biwakowe przy żółtym szlaku
Parking i miejsce biwakowe przy żółtym szlaku

Innym wariantem podejścia na szczyt dawnego wulkanu jest zielony szlak prowadzący z miejscowości Bełczyna. Można wówczas zrealizować dłuższy wariant trasy – wejść na Ostrzycę zielonym szlakiem, zejść żółtym i przez Proboszczów wrócić do Bełczyny.

Zielony szlak na Ostrzycę
Zielony szlak na Ostrzycę
Zielony szlak na Ostrzycę

Obojętnie jaki szlak wybierzemy na pewno warto wybrać się na Śląską Fudżijamę – podejście jest łatwe, niezbyt długie, a widoki ze szczytu warte obejrzenia.

Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Na Ostrzycy
Na Ostrzycy
Na Ostrzycy
Na Ostrzycy
W drodze na Ostrzycę
W drodze na Ostrzycę
W drodze na Ostrzycę
W drodze na Ostrzycę
W drodze na Ostrzycę
Mapa

Więcej o Ostrzycy można poczytać w tym artykule.

Zapora Złotnicka

Zapora Złotnicka – historia

Zapora Złotnicka znajduje się na rzece Kwisie, na Jeziorze Złotnickim. Została wybudowana według projektu radcy budowlanego Curta Bachmanna z Jeleniej Góry, a prace przy jej budowie rozpoczęto najpierw od drogi z dwoma małymi tunelami w 1919 roku. W 1921 roku położono kamień węgielny, a przy budowie zapory zatrudnianych było 325 ludzi. Surowca dostarczał pobliski kamieniołom, natomiast cement sprowadzano aż z Opola. Koszt inwestycji zamknął się kwotą 2,1 mln marek w złocie. Budowę zakończono w 1924 roku i uruchomiono elektrownię wyposażoną w trzy turbiny Francisa o łącznej mocy 4,42 MW, której oryginalne wyposażenie zachowało się do dnia dzisiejszego.

Zapora
Zapora Złotnicka

Budowa zbiornika była rozwinięciem planu ochrony przeciwpowodziowej Pogórza Sudeckiego i była czwartą tego rodzaju inwestycją na Dolnym Śląsku po niżej położonej Leśnej (1901 – 7907), Pilchowicach na Bobrze (1904 -1912) i Lubachowie na Bystrzycy (1912- 1917), a w 1924 roku uruchomiono tu elektrownię.

Zapora wraz z budynkiem elektrowni
Zapora Złotnicka wraz z budynkiem elektrowni

Tama zapory ma 36 metrów wysokości z czego 27,5 metrów znajduje się nad poziomem terenu. Długość korony to 168 metrów, szerokość zapory w koronie osiąga 5 metrów, a w stopie 27 metrów. W wyniku budowy zapory powstało jezioro o pojemności 10,5 mln m i powierzchni 125 ha. Wody Kwisy spiętrzone są tu na długości około 8,4 km.

Zapora  i Jezioro Złotnickie
Zapora i Jezioro Złotnickie
Zapora
Zapora

Wycieczka nad Jezioro Złotnickie

Wycieczkę nad Jezioro Złotnickie można połączyć z kilkoma innymi atrakcjami rejonu jak na przykład Zaporą na Jeziorze Leśniańskim czy zamkiem Czocha. Jadąc od strony Leśnej w kierunku Złotnik Lubańskich ok. jednego kilometra od tej miejscowości należy skręcić w lewo, w stronę ośrodka “Złoty Sen”. Na parkingu przy restauracji możemy zostawić samochód i dalej udać się już na piechotę. Trasa jaką mamy do pokonania to nieco ponad kilometr i jest ona bardzo malownicza – prowadzi przez wspomniane wcześniej dwa tunele.

Tunel na drodze w stronę zapory
Tunel na drodze w stronę zapory
Tunel
Tunel
Tunel na drodze w stronę zapory
Malowniczy tunel
Droga nad zaporę
Droga przez tunel
Droga przez tunel

Nad drugim z tuneli możemy dostrzec rzeźbę lwa, który patrzy w stronę zapory. Metalowy lew pierwotnie znajdował się na Starościńskich Skałach w Rudawach Janowickich, a od pewnego czasu pilnuje zapory.

Figura lwa “strzegącego” zaporę
Figura lwa “strzegącego” zaporę
Tunel
Skała na której znajduje się lew

Przechodząc przez ostatni tunel dochodzimy do korony zapory. Z niej możemy podziwiać dolinę płynącej dalej rzeki Kwisy i budynek elektrowni. Możemy do niego dotrzeć, niestety nie możemy go zwiedzić. Przy budynku elektrowni znajdziemy tylko tablicę z informacjami o historii i danych technicznych tej budowli hydrotechnicznej.

Korona zapory
Korona zapory
Widok z korony zapory
Widok z korony zapory
Zapora i budynek elektrowni
Zapora i budynek elektrowni

Idąc w kierunku elektrowni możemy wśród drzew zobaczyć dwa schrony wartownicze przeznaczone dla wartowników ochraniających zaporę. Obecnie są one nieużywane, stanowią relikt wojennych czasów.

Schron wartowniczy
Schron wartowniczy

Dysponując większą ilością wolnego czasu można pokusić się o obejście całego Jeziora Złotnickiego. Nie jest to wycieczka trudna jednak należy przygotować się na ponad kilkanaście kilometrów marszu. Jeśli jednak mamy mniej wolnego czasu warto wracając na parking odwiedzić jeszcze jedną atrakcję Złotnik Lubańskich.

Nad Jeziorem Złotnickim
Nad Jeziorem Złotnickim
Nad Jeziorem Złotnickim

Baszta Szubieniczna

Wracając do parkingu warto pokonać żółtym szlakiem jeszcze kilkaset metrów żółtym szlakiem i zobaczyć Basztę Szubieniczną nazywaną też Basztą Złotnicką.

Baszta Złotnicka
Baszta Złotnicka

Baszta Złotnicka to miejsce o ponurej historii. Niegdyś była szubienicą należąca do majątku pobliskiego Zamku Czocha. Wzgórze o wysokości 348 m n.p.m było miejscem straceń już od 1200 roku. Kilkaset lat później miejsce egzekucji unowocześniono, budując kamienny postument wysoki na około 3 metry.

Baszta Szubieniczna
Baszta Szubieniczna

Niestety w latach 1971 – 75, za zgodą ówczesnego konserwatora zabytków dokonano przebudowy baszty szubienicznej. Budowla utraciła wówczas swój pierwotny charakter. Basztę obecnie można obejrzeć tylko z zewnątrz, zwiedzanie jest dostępne wyłącznie dla klientów ośrodka Złoty Sen.

Baszta Szubieniczna w obecnym kształcie
Baszta Szubieniczna w obecnym kształcie

31. BAS Ustronie Morskie

Historia BASów w Polsce

31. BAS Ustronie Morskie, to jedna z wielu i oczywiście nie pierwsza Bateria Artylerii Stałej w Polsce. Ich historia zaczyna się jeszcze w II Rzeczpospolitej gdy na Półwyspie Helskim powstała bateria im. Heliodora Laskowskiego. Ta powstała w 1935 jednostka, wyposażona była w cztery doskonałe armaty szwedzkiej firmy Bofors wz. 30 kalibru 152,4 mm. W planach była budowa kolejnej baterii jednak wybuch wojny przeszkodził w ich realizacji, a zakupione Boforsy pozostały w Szwecji.

stanowisko nr4 Hel
Model stanowiska nr 4 baterii cyplowej wykonany przez modelarzy z Koszalińskiego Plutonu Modelarskiego

W trakcie walk we wrześniu 1939 bateria cyplowa doskonale zdała egzamin. Choć posiadała tylko cztery działa średniego kalibru blokowała ruchy niemieckich okrętów na Zatoce Gdańskiej, w tym również dwóch pancerników uzbrojonych w ciężką artylerię. 3.09.1939 bateria dowodzona przez komandora Przybyszewskiego walnie przyczyniła się do wygrania pojedynku z dwoma niemieckimi niszczycielami, które uszkodzone musiały opuścić rejon potyczki.

bateria cyplowa
Model stanowiska nr 4 baterii cyplowej wykonany przez modelarzy z Koszalińskiego Plutonu Modelarskiego

Okres powojenny

Po wojnie podjęto nieudane próby odnowienia kontaktów z firmą Bofors mające na celu naprawę lub pozyskanie nowych armat wz. 30. Ponieważ starania te zakończyły się fiaskiem z działobitni dawnej baterii cyplowej zdjęto wyeksploatowane działa 152,4 mm. Jedno z nich trafiło do Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, a drugie do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Fragment jednej z armat (komora zamkowa) znajduje się przed Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu.

armata wz.30
Armata wz. 30 152,4 mm w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Plany odtworzenia artylerii nadbrzeżnej powstały już w 1945 roku, po powołaniu Marynarki Wojennej. Doraźne planowano wykorzystać baterie złożone z dział lądowych – haubic 122mm. Ostatecznie jednak postanowiono pozyskać armaty morskie, początkowo ze Szwecji, a później w ramach reparacji wojennych ze Związku Radzieckiego. 18 sierpnia 1946 roku sformowano 31 Dywizjon Artylerii Nadbrzeżnej, składający się z 3 baterii 130mm i jednej baterii szkolnej. W późniejszym okresie zaczęły powstawać kolejne baterie i do 1974 w Polsce istniały następujące stanowiska artylerii nadbrzeżnej: 11 BAS w Gdyni-Redłowie, 13 BAS na Helu, 17 BAS w Międzyzdrojach, 19 BAS w Kołobrzegu, 9 BAS w Ustce, 25 BAS w Gdańsku-Stogach, 31 BAS w Ustroniu Morskim, 34 BAS na Rozewiu, baterie sztyletowe (100 mm) na Oksywiu(28 BAS) i Helu(27 BAS) oraz 152mm w Helu-Borze (3 BAS). Łącznie 8 baterii kal. 130mm, dwie kal. 100mm i jedną kal. 152mm.

bateria sztyletowa
Działo 100 mm baterii sztyletowej na Helu (27 BAS)

Większość baterii (w tym również dawna bateria im. Heliodora Laskowskiego) została wyposażona w radzieckie armaty morskie B-13 kalibru 130 mm. Była to w tamtym okresie już przestarzała konstrukcja, która powstała w 1935 roku. Strzelała pociskami o wadze 33 kg na odległość ok. 26 km i była dużo mniej efektywna od szwedzkich Boforsów.

Przestarzała konstrukcja armat B-13 oraz zmieniający się charakter pola walki (min. wprowadzenie uzbrojenia rakietowego) spowodował dość szybkie zakończenie eksploatacji Baterii Artylerii Stałej. Jesienią 1974 roku rozformowano większość baterii, które przeszły w stan stałej konserwacji, z której zrezygnowano w 1977 roku, a sprzęt w większości został wybrakowany (nieliczne egzemplarze trafiły do muzeów). Stanowiska zaś ulegały dewastacji.

Jednym z najlepiej zachowanych stanowisk ogniowych jest dawne stanowisko nr baterii cyplowej czyli późniejszego 13. BASu na którym została pozostawiona jedna armata B-13. Ono również było mocno zdewastowane jednak staraniem Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu przywrócono mu dawny blask, odrestaurowano armatę, windy amunicyjne i pomieszczenia. Będąc na Helu warto je odwiedzić.

Stanowisko ogniowe 13. BAS
Stanowisko ogniowe 13. BAS
Armata B-13 na SO 31. BAS
Armata B-13 na SO 31. BAS
Stanowisko ogniowe na Helu
Stanowisko ogniowe na Helu
Punkt kierowania ogniem
Punkt kierowania ogniem

31. BAS Ustronie Morskie

31. BAS Ustronie Morskie powstał w podobnym okresie jak pozostałe polskie baterie artylerii nadbrzeżnej. Prace budowlane rozpoczęły się w 1953, a już w październiku 1954 JW 1437 (pod taką oficjalną nazwą występowała jednostka) osiągnęła gotowość bojową.

Bateria Artylerii Stałej w Ustroniu została wyposażona (jak większość BASów) w armaty morskie B-13 130 mm usytuowane na czterech żelbetonowych stanowiskach ogniowych. Były to obiekty trzykondygnacyjne – na kondygnacji górnej stało działo, na kondygnacji środkowej mieściły się dwa pomieszczenia: lewe na pociski, prawe na ładunki miotające, dolna kondygnacja mieściła schron dla 2/3 obsługi działa.

Stanowisko ogniowe 31. BAS Ustronie Morskie - stan obecny
Stanowisko ogniowe 31. BAS Ustronie Morskie – stan obecny

Na terenie baterii znajdowały się następujące obiekty:

  • Cztery Stanowiska Ogniowe (SO1 – SO4) – wyposażone w armaty 130 mm
  • Główny Punkt Kierowania Ogniem (GPKO) – znajdował się tu dalmierz morski o bazie 4 metry DM-4 oraz dalocelownik WBK-1. W późniejszym okresie na wieży radar ZAŁP-B.
  • Zapasowy Punkt Kierowania Ogniem (ZPKO)
  • Dwa magazyny amunicji
  • Stację transformatorową wysokiego napięcia
  • Centrala Artyleryjska (CA) – wyposażona była w system przeliczników typu CAS-4
  • Stanowisko Dowodzenia (SD)
  • Dwa schrony dla reflektorów i agregatów – Na wyposażeniu baterii były dwa reflektor M-2000 zamontowane na podwoziu armaty plot 85 mm, które były zasilane z agregatu AŁD-60.
Podstawa działa - dookoła zabudowany był betonowy parapet z niszami na przechowywanie podręcznego zapasu amunicji
Podstawa działa – dookoła zabudowany był betonowy parapet z niszami na przechowywanie podręcznego zapasu amunicji
BAS Ustronie Morskie
Górna kondygnacja stanowiska ogniowego

31. BAS Ustronie Morskie został rozformowany w listopadzie 1974 roku, a na jego podstawie utworzono 114. baterię artylerii przeciwlotniczej (w grudniu 1974 roku), która podlegała 8 FOW. Bateria ta istniała do początku lat 90-tych, kiedy ją rozformowano.

31. BAS Ustronie Morskie
31. BAS Ustronie Morskie

Obecnie obiekty są porośnięte gęstą roślinnością ale nie ma problemów z dotarciem do nich. Trzeba jednak zachować ostrożność – schody są w kiepskiej kondycji, a wnętrza pomieszczeń ciemne, zalane wodą i zanieczyszczone. W 2012 roku członkowie stowarzyszenia „Sami swoi” oczyścili obiekty, a na tablicy przy ścieżce rowerowej pojawił się zapis o przyszłej rewitalizacji obiektu. Niestety nic takiego nie nastąpiło, a stan obecny widać na zdjęciach. A pozostałość baterii mogłaby być fajną atrakcją turystyczną.

BAS Ustronie Morskie
Górny poziom stanowiska ogniowego

Wszystkie elementy metalowe ze stanowisk (w tym oczywiście armaty) zostały zdemontowane z obiektów 31. BAS. W Skansenie Morskim w Kołobrzegu można zaś obejrzeć dalmierz DM-3 oraz dalocelownik WBK-1.

Dalmierz stereoskopowy DM-3
Skansen Morski w Kołobrzegu – na pierwszym planie dalmierz stereoskopowy DM-3

Rowerem z Koszalina do 31. BAS

Wycieczka rowerowa z Koszalina do 31. BAS Ustronie Morskie jest dobrym pomysłem na letni weekendowy dzień. W jedną stronę liczy ok. 32 km, a po drodze możemy zwiedzić również inne ciekawe miejsca.

Wyruszamy z Koszalina ścieżką rowerową do Mścic i Mielna. W Mielnie wjeżdżamy koło dawnego grodziska na drogę rowerową Mielno – Kołobrzeg, która jest częścią Velo Baltica. Trasa jest dość przyjemna i łatwa, wiedzie w większości po drogach asfaltowych. Jedynym utrudnieniem są przejazdy przez zatłoczone nadmorskie miejscowości takie jak Chłopy czy Sarbinowo. Za Gąskami przejeżdżamy po dwukilometrowym odcinku drogi szutrowej, a przed samym Ustroniem Morskim (za mostkiem na rzeczce Czerwona) będziemy jechać po drodze z betonowych płyt.

Droga rowerowa "10", "13" - Mielno - Kołobrzeg
Droga rowerowa “10”, “13” – Mielno – Kołobrzeg

Jadąc tą trasą warto zrobić parę przerw. W Chłopach możemy zatrzymać się aby z molo przy przystani rybackiej podziwiać Bałtyk i piękną plażę.

Po następnych ośmiu kilometrach dojedziemy do Gąsek. Tu atrakcją będzie zbudowana pod koniec XIX wieku latarnia morska, która osiąga wysokość 50,2 metra. Jest ona udostępniona do zwiedzania – aby wejść na taras widokowy trzeba pokonać aż 190 granitowych, krętych schodów. Ale warto – widoki z góry są przepiękne.

Latarnia morska w Gąskach
Latarnia morska w Gąskach

Kolejny fotostop możemy zrobić na wysokości miejscowości Pleśna – warto przejść przez las aby obejrzeć wspaniałe wybrzeże klifowe.

Wybrzeże klifowe
Wybrzeże klifowe

Jadąc dalej dojedziemy do mostu na rzeczce Czerwona. Tu również warto się zatrzymać. Po pierwsze aby popodziwiać ujście tej rzeki do Bałtyku, a po drugie aby zobaczyć dawne miejsce dyslokacji 41. Dywizjonu Rakietowego Obrony Powietrznej. Obecnie obiektem władają marynarze, a przez płot możemy zobaczyć ustawiony na postumencie skrzydlaty pocisk rakietowy P-15, w który były uzbrojone Małe Okręty Rakietowe proj. 205 OSA.

Pocisk rakietowy P-15
Pocisk rakietowy P-15

Z tego miejsca zostanie nam do przejechania do stanowisk 31. BAS już tylko ok. 2 km. Po zwiedzaniu obiektów baterii możemy przejechać na odpoczynek do Ustronia Morskiego i w zależności od kondycji i pomysłów kontynuować jazdę do Kołobrzegu (będziemy mieli do przejechania jeszcze ok. 15 km), wrócić rowerem do Koszalina lub na stacji kolejowej w Ustroniu Morskim wsiąść do pociągu.

31. BAS Ustronie Morskie
Rowerem z Koszalina do 31. BAS

Więcej o 31. BAS Ustronie Morskie można przeczytać na stronie twierdzakolobrzeg.pl

Rowerem wokół jeziora Kopań

W kierunku na wschód od Darłowa leży jezioro Kopań. Jest to jezioro przybrzeżne, dawna zatoka morska oddzielona od Bałtyku wąskim pasmem mierzei, która zimą jest zalewana przez sztormowe fale. Aby temu zapobiec wybudowany został wał kamienno-ziemny, po szczycie którego poprowadzona została ścieżka rowerowa.

Jezioro Kopań
Jezioro Kopań widziane z miejscowości Kopań

Jedziemy rowerem

Rowerem wokół jeziora Kopań możemy pojechać na kilka sposobów. Możemy zacząć trasę już w Darłówku, przejeżdżając przez znaną ze zlotów militarnych Patelnię na wschód (w stronę Jarosławca). Dalej będziemy poruszać się ścieżką wiodącą wspomnianym wcześniej wałem. Możemy również (jeśli tu nocujemy) dojechać do ścieżki z miejscowości Kopań.

Pierwszym interesującym miejscem będzie zwężająca się mierzeja miedzy dwoma akwenami. W okolicach 264-263 kilometra polskiego wybrzeża będziemy w najwęższym miejscu. Widok jest tu niesamowity. I choćby dla niego warto tu przyjechać.

Mierzeja między Bałtykiem a jeziorem Kopań
Mierzeja między Bałtykiem a jeziorem Kopań
Rowerem wokół jeziora Kopań
Ścieżka rowerowa na mierzei między Bałtykiem a jeziorem Kopań
Rowerem wokół jeziora Kopań
Z lewej strony Bałtyk, z prawej jezioro Kopań

Po przejechaniu tego miejsca, dojeżdżamy do mostku nad przekopem między jeziorem, a morzem. Obecnie od strony plaży w przekopie nie ma wody ale zapewne podczas jesiennych sztormów się to zmieni.

Następnym etapem jest oddalona o ok. 2 km wieś letniskowa Wicie. Nie jest ona wiele różniąca się od podobnych miejscowości na polskim wybrzeżu, poza tym że znajduje się tu środek naszego wybrzeża. Przypomina nam o tym obelisk, który znajduje się tuż przy ścieżce rowerowej.

Geograficzny środek polskiego wybrzeża
Geograficzny środek polskiego wybrzeża

Jarosławiec

Jadąc dalej w kierunku Jarosławca napotkamy na szeroki pas asfaltu. To dawny DOL Jarosławiec czyli Drogowy Odcinek Lotniskowy. W tym miejscu prace związane możliwością prowadzenia operacji lotniczych rozpoczęte zostały jeszcze przez Niemców, a po II WŚ obiekt stanowił lotnisko zapasowe na wypadek wojny. W pobliżu bowiem znajdowała się baza z betonowym pasem startowym – Wicko Morskie. Stacjonował tu 30. Pułk Lotnictwa Marynarki i Samodzielna Eskadra Lotnictwa Rozpoznawczego WOP latająca na popularnych Anach-2 ale wyposażonych w pływaki.

Nieistniejący już stary hangar na lotnisku Wicko Morskie
Nieistniejący już stary hangar na lotnisku Wicko Morskie

Po minięciu DOLu wjeżdżamy do Jarosławca. Warto tu obejrzeć latarnię morską, a także wspaniałe wybrzeże klifowe. Na plaży zaś można podziwiać usypane kamienne ostrogi mające za zadanie chronić klify.

Plaża w Jarosławcu widziana z klifu
Plaża w Jarosławcu widziana z klifu

Za Jarosławcem jedziemy dalej w stronę Jezierzan. Po lewej stronie zapewne zwrócimy uwagę na kratownicowy, składany most wojskowy. Jest to jeden z wjazdów na Centralny Poligon Sił Powietrznych Wicko Morskie.

Most wojskowy
Most wojskowy

Na poligonie w Wicku Morskim odbywają się strzelania rakietowe systemów przeciwlotniczych 9K33M2 OSA-AK, Poprad, 2K12 KUB czy Newa-SC. Ćwiczenia odbywają też nasi sojusznicy – Amerykanie, Brytyjczycy, Czesi, Węgrzy, Słowacy. Niestety wstęp na poligon nie jest możliwy i na pewno nie uda się nam tego dokonać podczas wycieczki rowerowej.

Newa SC na stanowisku. Ćwiczenia Krogulec 2005
Newa SC na stanowisku. Ćwiczenia Krogulec 2005
Rakiety w celu! Ćwiczenia Krogulec 2005
Rakiety w celu! Ćwiczenia Krogulec 2005

Łącko

Jadąc wzdłuż brzegów jeziora Wicko dotrzemy do małej ale bardzo ciekawej miejscowości Łącko.

Łacko to wieś leżąca na terenie Krainy w Kratę, a pierwsze wzmianki o niej datowane są na 1371 rok. W Łącku znajdują się budynki o konstrukcji szachulcowej, a także doskonale zachowany późnogotycki kościół z przełomu XV-XVI wieku z bogatym wyposażeniem (m.in. renesansowy ołtarz z 1755, gotycka rzeźba św. Anny i epitafium z XVII w.). Kościół otoczony jest starodrzewem, a przed nim znajduje się gotycka bramka cmentarna.

Gotycka brama w Łącku
Gotycka brama w Łącku
Gotycka brama w Łącku
Gotycka brama w Łącku
Gotycka brama w Łącku
Kościół i gotycka brama cmentarna w Łącku

Kościół początkowo został zbudowany jako konstrukcja jednonawowa ale dość szybko, bo już w 1607 dokonano jego przebudowy – od tego momentu możemy podziwiać świątynie trzynawową zbudowaną z czerwonej cegły i kamienia polnego.

Na zewnątrz kościoła znajduje się drewniana dzwonnica krosnowa z XIX wieku.

Kościół w Łącku
Kościół Zwiastowania NMP w Łącku

Kończąc pobyt w Łącku musimy zdecydować o dalszym przebiegu trasy. Jeśli nie chcemy poruszać się drogą publiczną to pozostaje nam powrót do Darłowa po znanym już szlaku lub dalsza podróż w kierunku Ustki. Jeśli jednak zdecydujemy się na podróż wzdłuż lokalnych dróg możemy zobaczyć jeszcze parę ciekawych miejsc.

Na południe od jeziora Kopań

W dalszą drogę wyruszamy więc drogą asfaltową na południe z Łącka w w kierunku wsi Naćmierz. Jeśli mamy czas możemy się tam zatrzymać i zwiedzić skansen, który znajduje się w starym, pochodzącym z 1928 roku młynie. Więcej o tym miejscu można przeczytać tutaj:

Skansen w starym młynie – Naćmierz

Kolejnym przystankiem na tasie będzie Rusinowo. Znajduje się tu miejsce odpoczynku dla turystów – są stoły, ławy, miejsce na ognisko, a także drewniana wieża widokowa.

Wieża widokowa w Rusinowie
Wieża widokowa w Rusinowie

W Rusinowie możemy też obejrzeć neogotycki kościół, który został zbudowany w 1873.

Kościół w Rusinowie
Kościół w Rusinowie

Ruszając w dalszą trasę musimy przygotować się do pokonania podjazdu w Barzowicach. Tu po osiągnięciu “premii górskiej” możemy na chwilę odpocząć podziwiając kolejny obiekt sakralny – jest to pochodzący z pierwszej połowy XV wieku, jednonawowy kościół św. Franciszka, zbudowany z cegły i posadowiony na cokole z kamienia polnego.

Kościół w Barzowicach
Kościół w Barzowicach
Kościół w Barzowicach
Kościół św. Franciszka w Barzowicach

Cisowo

Ostatnim ciekawym przystankiem na trasie będzie wieś Cisowo. Aby tam dojechać należy po opuszczeniu Barzowic ok. 0,5 km przed Drozdowem skręcić w prawo w polną drogę, która przez skraj miejscowości Kopnica doprowadzi nas do ostatniego celu na naszej trasie “Rowerem wokół jeziora Kopań”.

Cisowo to stara osada, o której wzmiankuje się już akcie założycielskim Darłowa z 12 maja 1312 roku. Wybudowany w Cisowie (na wzniesieniu 34 m n.p.m.) w XIV wieku kościół stał się doskonałym punktem orientacyjnym dla żeglarzy.

Kościół w Cisowie
Kościół w Cisowie

Tutejsza świątynia to gotycki kościół ceglany, jednonawowy, z wyodrębnionym trójbocznym prezbiterium i masywną wieżą od zachodu. Zachowane zostało barokowe, głównie XVII-wieczne wyposażenie (ołtarz, ambona, ławki) oraz płyty nagrobne z 1739 roku.

Na terenie otaczającym kościół znajduje się kilka dość dobrze zachowanych nagrobków oraz pomnik poświęcony mieszkańcom wsi, którzy polegli podczas I WŚ. Płyty inskrypcyjne zawierają wyryte imiona i nazwiska poległych żołnierzy oraz inskrypcję w języku niemieckim „LIEBE IST STARK WIE DER TOD”.

Pomnik poległych żołnierzy z I WŚ
Pomnik poległych żołnierzy z I WŚ

Z Cisowa zostaje nam już ok. 5 kilometrów drogi powrotnej do Darłowa. Jeśli zaś naszym miejscem docelowym jest Kopań to jesteśmy już prawie na miejscu.

A w Kopaniu warto zatrzymać się choć na jeden dwa dni. Choćby po to aby wieczorem obserwować wspaniałe zachody słońca nad jeziorem i nad Bałtykiem.

Zachód słońca
Zachód słońca
Wieczór w Kopaniu

Kilka uwag praktycznych

  • Planując jednodniową wycieczkę z Koszalina można skorzystać z dobrego połączenie regio do Sławna, a stamtąd dotrzemy szynobusem do Darłowa. Przewóz rowerów nie stanowi tu problemu.
  • Podobne rozwiązanie można zastosować jadąc trasą Darłowo – Ustka. Z Ustki kursują pociągi do Słupska.
  • Jeśli chcemy zostać tu na parę dni to warto skorzystać z usług licznych gospodarstw agroturystycznych. Osobiście polecam Gospodarstwo agroturystyczne – Zofia Krakowiak – Kopań 3. Miła, sympatyczna atmosfera i doskonała kuchnia w przystępnych cenach. Głodni stąd na pewno nie wyjdziecie 🙂
  • Opisana przeze mnie trasa to ok. 42 km (mapka poniżej).
  • Po drodze warto skorzystać z uroku bałtyckich plaż. Te przy jeziorze Kopań są dość puste i ładne.
Bałtycka plaża przy jeziorze Kopań
Bałtycka plaża przy jeziorze Kopań
Rowerem wokół jeziora Kopań
Rowerem wokół jeziora Kopań

Sieciemińskie rosiczki

Rezerwat Sieciemińskie Rosiczki

Rosiczki to fascynujące rośliny owadożerne, nie są duże ale obserwowanie ich w naturalnym środowisku jest fascynujące. Co prawda w większości wypadków możemy ją spotkać na terenach gdzie panuje klimat subtropikalny i tropikalny ale niektóre gatunki, spośród około 150, rosną dziko na europejskich torfowiskach. W Polsce występują cztery gatunki, które rosną też na torfowisku koło Sieciemina. Są to następujące rosiczki: rosiczka długolistna, rosiczka pośrednia, rosiczka okrągłolistna, rosiczka owalna.

W rezerwacie przyrody, który tu się znajduje rosną również inne chronione rośliny takie jak turzyca bagienna, bagno zwyczajne, bagnica torfowa, pływacz zaniedbany, pływacz drobny czy grzybień północny. Torfowisko jest też domem dla dużej ilości owadów. Królują tu przede wszystkim duże ważki (podczas robienia zdjęcia udało się dwie uchwycić w locie). Czasami możemy też spotkać tu ptaki wodne – kaczki potrafią wystartować prawie spod nóg.

Kładka nad torfowiskiem
Kładka nad torfowiskiem – u góry po prawej stronie widoczne są dwie ważki w locie

Ponieważ cały teren rezerwatu to torfowisko i nie można po nim chodzić to Nadleśnictwo Karnieszewice zbudowało drewnianą kładkę z platformą widokową po środku. Przy brzegu znajdziemy też miejsce do odpoczynku ze stołem i siedziskami. Znajdują się tu też tablice edukacyjne.

Warto pamiętać, że rosiczki są gatunkiem chronionym, więc ich nie zrywamy!

Ścieżka biegnąca do kładki
Ścieżka biegnąca do kładki
Tablica edukacyjna
Tablica edukacyjna – rosiczki
Tablica edukacyjna
Tablica edukacyjna – torfowiska nadbałtyckie
Torfowisko "Sieciemińskie rosiczki"
Torfowisko “Sieciemińskie rosiczki”

Rosiczki

Rosiczki jak już wcześniej wspomniałem są to rośliny owadożerne (cudzożywne) ale też są to rośliny samożywne. Zaliczane są do grupy owadożerców z urządzeniami chwytnymi wydzielającymi lepki śluz.

Rosiczki
Rosiczki

Rosiczka wabi, chwyta, a następnie trawi swoje ofiary gruczołami pokrywającymi liście. Roślina charakteryzuje się małymi, owalnymi i tworzącymi przyziemną rozetę liśćmi, które pokrywają czułka. Na nich z kolei umieszczone są guzki wydzielające lepką ciecz o zapachu miodu i enzymy trawiące białko. To właśnie te krople cieczy błyszcząc w słońcu oraz swoim zapachem wabią owady, które siadają na liściach rośliny i natychmiast się do nich przyklejają. Mechanizm chwytny rosiczki polega na zgięciu się czułek, co powoduje że owad wpada do kleistej cieczy. Po strawieniu ofiary czułki powracają do swojego pierwotnego położenia.

Rosiczki
Rosiczki
Sieciemińskie Rosiczki
Sieciemińskie rosiczki

Wycieczka do rezerwatu “Sieciemińskie rosiczki”

Do rezerwatu możemy dotrzeć zarówno samochodem (należy zostawić wówczas pojazd na parkingu w miejscowości Przytok) i dalej przejść piechotą ok. 1 km.

Ja jednak polecam wyprawę rowerową. Z Koszalina jedziemy ścieżką rowerową przez Górę Chełmską, przejeżdżamy Sianów i kierujemy się w stronę Słupska. Przy stacji benzynowej skręcamy w prawo w ulicę Łubuszan w stronę Ratajek.

Jadąc tą drogą, ok. 2 km za Sianowem możemy zaplanować przystanek. Po prawej stronie znajduje się bowiem bardzo urokliwe jezioro Małe Świdno, pośrodku którego znajduje się wyspa.

Jezioro Małe Świdno
Jezioro Małe Świdno

Jadąc dalej dojeżdżamy do miejscowości Przytok, gdzie po pokonaniu ostrego zakrętu i mostka nad rzeczką Polnica, zjeżdżamy w prawo w drogę leśną. Ta oznakowana żółtymi znakami rowerowy ścieżka poprowadzi nas nad torfowisko.

Tak opisana droga z centrum Koszalina będzie liczyła 20 km. Można też skorzystać z wariantów alternatywnych – z Sianowa przejechać polnymi drogami nad Małe Świdno, a później z drogi asfaltowej skręcić w lewo w stronę uroczyska Krzykacz, od którego dotrzemy leśnymi duktami do rezerwatu.

W miejscowości Przytok znajduje się wspomniany parking. Nadleśnictwo Karnieszewice przygotowało tu bardzo fajną infrastrukturę turystyczna. Są tu wiaty ze stołami i miejscami do siedzenia, miejsce na ognisko. Można więc tu zaplanować mały biwak po odwiedzeniu rezerwatu.

Miejsce biwakowania w Przytoku
Miejsce biwakowania w Przytoku

Przy parkingu znajdziemy też mapę leśnych ścieżek rowerowych znajdujących się w gminie Sianów. Niestety szlaki te powstały 15 lat temu i ich stan obecnie pozostawia wiele do życzenia.

Mapa leśny szlaków rowerowych gminy Sianów
Mapa leśny szlaków rowerowych gminy Sianów

Rezerwat przyrody “Sieciemińskie Rosiczki” – strona Nadleśnictwa Karnieszewice

Ruiny kościoła w Strzeżenicach

Strzeżenice

Jadąc do Mielna, tuż przed tą wypoczynkową miejscow0ścią, mijamy małą wioskę. Strzeżenice to osada licząca nieco ponad 200 mieszkańców i dla przyjezdnych jest dobrą alternatywą dla spokojnych wakacyjnych noclegów. Dla mieszkańców Koszalina pewnie tylko miejscem, które znajduje się na drodze w stronę bałtyckich plaż.

Jednak zarówno dla gości Koszalinian mam ciekawą propozycję. Warto tu się na moment zatrzymać.

Ruiny kościoła

Strzeżenice przed 1945 rokiem nazywały się Streitz i znajdował się tu kościół ewangelicki wraz z cmentarzem. Niestety znajdujemy o nim bardzo mało informacji, wiadomo tylko że istniał do 1945 i prawdopodobnie przetrwał wojnę, a zniszczenia były skutkiem grabieży i podpalenia.

Przez długi czas ruiny zarastały i popadały w zapomnienie. Do naszych czasów z kościoła zachował się tylko portal i fragmenty murów. Dopiero w w 2013 mieszkańcy osady przy wsparciu gminy Będzino uporządkowali teren. Ustawiona jest też tablica z zebranymi informacjami na temat tego miejsca.

Ruiny kościoła w Strzeżenicach
Ruiny kościoła w Strzeżenicach
Ruiny kościoła w Strzeżenicach
Ruiny kościoła w Strzeżenicach

Jak tu trafić?

Ruiny znajdują się w środku wioski ale bardzo łatwo do nich dotrzeć. Jadąc drogą z Mścic do Mielna, w Strzeżenicach skręcamy w prawo i po ok. 500 metrach po prawej stronie znajdujemy tablice wskazującą położenie ruiny. Wjeżdżamy w prawo w drogę szutrową, a dalej kierując się w lewą stronę po ok. 100 metrach dotrzemy do miejsca, gdzie kiedyś znajdował się kościół i cmentarz.

Tak jak wspominałem wcześniej znajdziemy tu wykonaną przez mieszkańców gablotę z informacjami.

Gablota z materiałami informacyjnymi
Gablota z materiałami informacyjnymi
Tak wyglądał kościół w Strzeżenicach
Tak wyglądał kościół w Strzeżenicach
Plan cmentarza
Plan cmentarza
Karta cmentarza
Karta cmentarza
Tak wyglądały ruiny przed ich uporządkowaniem
Tak wyglądały ruiny przed ich uporządkowaniem
Informacje o inicjatywie mieszkańców Strzeżenic
Informacje o inicjatywie mieszkańców Strzeżenic

Jadąc do Mielna warto więc zajrzeć tu chociaż na chwilę. Szczególnie podczas rowerowej wycieczki z Koszalina. A turyści odwiedzający Mielno w chwilach niepogody mogą do Strzeżenic odbyć nawet pieszą wycieczkę. W jedną stronę będą to dwa – trzy kilometry marszu. Polecam 🙂

O Strzeżenicach i ruinach kościoła można przeczytać w artykule Głosu Koszalińskiego: Strzeżenice: Tutaj dawno temu stał kościół