Śląska Fudżijama

Śląska Fudżijama – dawny wulkan

Śląska Fudżijama czyli Ostrzyca Proboszczowicka jest reliktem trzeciorzędowego wulkanu. Nie można o niej jednak powiedzieć, że jest wygasłym wulkanem. Choć całą obszar Pogórza Kaczawskiego, z Ostrzycą włącznie, nazywamy Krainą Wygasłych Wulkanów to formalnie są to tereny powulkaniczne. Wulkany w tym rejonie były aktywne w okresie Trzeciorzędu, a według naukowców, najmłodsze wygasły na terenie Polski ok. 15 mln lat temu.

Ostrzyca, choć swoim stromym stożkiem, bardzo przypomina stratowulkan jest wzgórzem powulkanicznym – jest niewielkim fragmentem rdzenia wulkanu tarczowego (nekiem, twardzielcem) czynnym ok. 20-25mln lat temu. Lawa bazaltowa zastygła w kominie wulkanu, a że jest to twarda skała to jest odporna na erozję oraz wietrzenie.

Przyjmuje się, że w czasie ostatniego zlodowacenia wierzchołek Ostrzycy wystawał ponad lodowiec – był nunatakiem. Obecnie skalisty szczyt Śląskiej Fudżijamy jest porośnięty lasem i wznosi się na wysokość 501 m n.p.m.

Śląska Fudżijama
Śląska Fudżijama

Śląska Fudżijama – historia bardziej współczesna

Obecne badania nie potwierdzają jednoznacznie, czy góra była obiektem osadnictwa w zamierzchłej przeszłości, choć pojawiają się opinie, że stanowiła prasłowiańskie miejsce kultu Słońca.

Jednak na pewno, w czasach bardziej nowożytnych, stała się obiektem turystycznym. Piękne widoki z jej szczytu spowodowały, że Ostrzyca została zagospodarowana. Właściciel pobliskiego majątku w Proboszczowie Fryderyk Ferdynand Prentzel wzniósł w 1839 roku, w połowie drogi na szczyt, niewielkie schronisko – gospodę, a na szczyt Ostrzycy poprowadzono ścieżkę składającą się z 445 bazaltowych schodków (jej pozostałości są widoczne do dnia dzisiejszego).

Ścieżka na Ostrzycę
Bazaltowe schody prowadzące na Ostrzycę

W 1926 roku władze niemieckie ze względu na wybitne walory przyrodnicze, szczytowe partie wzniesienia Ostrzyca, o powierzchni wynoszącej 2,46 ha, uznały za obszar ochronny. Na obszarze ochronnym na mocy ówczesnego prawa zabroniono uszkadzania roślinności, zakładania kamieniołomów, polowania i płoszenia zwierzyny, oraz umieszczania tablic i ogłoszeń.

Po 1945 roku dopiero w 1962 został ten teren ponownie objęty ochroną prawną. Utworzony został wówczas rezerwat przyrody o nazwie „Ostrzyca Proboszczowicka”.

Szczyt Ostrzycy
Szczyt Ostrzycy

W czasie drugiej wojny światowej Ostrzyca została uznana za punkt strategiczny. W 1944 r. na stokach wykopano kilka linii okopów i stanowisk ogniowych. Wycięto również znaczną ilość drzew aby stworzyć dobre pole ostrzału. W latach późniejszych na tym terenie działał oddział partyzancki „Czarnego Janka”, który walczyły z władzą ludową. W tym czasie zniszczony został budynek schroniska – zachowały się tylko fundamenty i betonowa studnia.

Panorama ze szczytu Ostrzycy
Panorama ze szczytu Ostrzycy

Wycieczka na Śląską Fudżijamę

Najłatwiejszym wariantem dotarcia na Ostrzycę jest trasa trasa z Proboszczowa. Można wyruszyć bezpośrednio z tej miejscowości żółtym szlakiem lub skorzystać z parkingów leśnych, które znajdują się przy tym szlaku w odległości ok. kilometra od tej wioski.

Drogowskaz w Proboszczowicach
Drogowskaz w Proboszczowicach

Drugi z parkingów oferuje turystom dobre miejsce biwakowe, można tu zostawić samochód, odpocząć po wyprawie, czy nawet zatrzymać się na dłuższą chwilę. Z tego miejsca na szczyt Ostrzycy będziemy mieli do pokonania około 30 minutowe podejście.

Parking i miejsce biwakowe przy żółtym szlaku
Parking i miejsce biwakowe przy żółtym szlaku

Innym wariantem podejścia na szczyt dawnego wulkanu jest zielony szlak prowadzący z miejscowości Bełczyna. Można wówczas zrealizować dłuższy wariant trasy – wejść na Ostrzycę zielonym szlakiem, zejść żółtym i przez Proboszczów wrócić do Bełczyny.

Zielony szlak na Ostrzycę
Zielony szlak na Ostrzycę
Zielony szlak na Ostrzycę

Obojętnie jaki szlak wybierzemy na pewno warto wybrać się na Śląską Fudżijamę – podejście jest łatwe, niezbyt długie, a widoki ze szczytu warte obejrzenia.

Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Widok ze szczytu Ostrzycy
Na Ostrzycy
Na Ostrzycy
Na Ostrzycy
Na Ostrzycy
W drodze na Ostrzycę
W drodze na Ostrzycę
W drodze na Ostrzycę
W drodze na Ostrzycę
W drodze na Ostrzycę
Mapa

Więcej o Ostrzycy można poczytać w tym artykule.

Zapora Złotnicka

Zapora Złotnicka – historia

Zapora Złotnicka znajduje się na rzece Kwisie, na Jeziorze Złotnickim. Została wybudowana według projektu radcy budowlanego Curta Bachmanna z Jeleniej Góry, a prace przy jej budowie rozpoczęto najpierw od drogi z dwoma małymi tunelami w 1919 roku. W 1921 roku położono kamień węgielny, a przy budowie zapory zatrudnianych było 325 ludzi. Surowca dostarczał pobliski kamieniołom, natomiast cement sprowadzano aż z Opola. Koszt inwestycji zamknął się kwotą 2,1 mln marek w złocie. Budowę zakończono w 1924 roku i uruchomiono elektrownię wyposażoną w trzy turbiny Francisa o łącznej mocy 4,42 MW, której oryginalne wyposażenie zachowało się do dnia dzisiejszego.

Zapora
Zapora Złotnicka

Budowa zbiornika była rozwinięciem planu ochrony przeciwpowodziowej Pogórza Sudeckiego i była czwartą tego rodzaju inwestycją na Dolnym Śląsku po niżej położonej Leśnej (1901 – 7907), Pilchowicach na Bobrze (1904 -1912) i Lubachowie na Bystrzycy (1912- 1917), a w 1924 roku uruchomiono tu elektrownię.

Zapora wraz z budynkiem elektrowni
Zapora Złotnicka wraz z budynkiem elektrowni

Tama zapory ma 36 metrów wysokości z czego 27,5 metrów znajduje się nad poziomem terenu. Długość korony to 168 metrów, szerokość zapory w koronie osiąga 5 metrów, a w stopie 27 metrów. W wyniku budowy zapory powstało jezioro o pojemności 10,5 mln m i powierzchni 125 ha. Wody Kwisy spiętrzone są tu na długości około 8,4 km.

Zapora  i Jezioro Złotnickie
Zapora i Jezioro Złotnickie
Zapora
Zapora

Wycieczka nad Jezioro Złotnickie

Wycieczkę nad Jezioro Złotnickie można połączyć z kilkoma innymi atrakcjami rejonu jak na przykład Zaporą na Jeziorze Leśniańskim czy zamkiem Czocha. Jadąc od strony Leśnej w kierunku Złotnik Lubańskich ok. jednego kilometra od tej miejscowości należy skręcić w lewo, w stronę ośrodka “Złoty Sen”. Na parkingu przy restauracji możemy zostawić samochód i dalej udać się już na piechotę. Trasa jaką mamy do pokonania to nieco ponad kilometr i jest ona bardzo malownicza – prowadzi przez wspomniane wcześniej dwa tunele.

Tunel na drodze w stronę zapory
Tunel na drodze w stronę zapory
Tunel
Tunel
Tunel na drodze w stronę zapory
Malowniczy tunel
Droga nad zaporę
Droga przez tunel
Droga przez tunel

Nad drugim z tuneli możemy dostrzec rzeźbę lwa, który patrzy w stronę zapory. Metalowy lew pierwotnie znajdował się na Starościńskich Skałach w Rudawach Janowickich, a od pewnego czasu pilnuje zapory.

Figura lwa “strzegącego” zaporę
Figura lwa “strzegącego” zaporę
Tunel
Skała na której znajduje się lew

Przechodząc przez ostatni tunel dochodzimy do korony zapory. Z niej możemy podziwiać dolinę płynącej dalej rzeki Kwisy i budynek elektrowni. Możemy do niego dotrzeć, niestety nie możemy go zwiedzić. Przy budynku elektrowni znajdziemy tylko tablicę z informacjami o historii i danych technicznych tej budowli hydrotechnicznej.

Korona zapory
Korona zapory
Widok z korony zapory
Widok z korony zapory
Zapora i budynek elektrowni
Zapora i budynek elektrowni

Idąc w kierunku elektrowni możemy wśród drzew zobaczyć dwa schrony wartownicze przeznaczone dla wartowników ochraniających zaporę. Obecnie są one nieużywane, stanowią relikt wojennych czasów.

Schron wartowniczy
Schron wartowniczy

Dysponując większą ilością wolnego czasu można pokusić się o obejście całego Jeziora Złotnickiego. Nie jest to wycieczka trudna jednak należy przygotować się na ponad kilkanaście kilometrów marszu. Jeśli jednak mamy mniej wolnego czasu warto wracając na parking odwiedzić jeszcze jedną atrakcję Złotnik Lubańskich.

Nad Jeziorem Złotnickim
Nad Jeziorem Złotnickim
Nad Jeziorem Złotnickim

Baszta Szubieniczna

Wracając do parkingu warto pokonać żółtym szlakiem jeszcze kilkaset metrów żółtym szlakiem i zobaczyć Basztę Szubieniczną nazywaną też Basztą Złotnicką.

Baszta Złotnicka
Baszta Złotnicka

Baszta Złotnicka to miejsce o ponurej historii. Niegdyś była szubienicą należąca do majątku pobliskiego Zamku Czocha. Wzgórze o wysokości 348 m n.p.m było miejscem straceń już od 1200 roku. Kilkaset lat później miejsce egzekucji unowocześniono, budując kamienny postument wysoki na około 3 metry.

Baszta Szubieniczna
Baszta Szubieniczna

Niestety w latach 1971 – 75, za zgodą ówczesnego konserwatora zabytków dokonano przebudowy baszty szubienicznej. Budowla utraciła wówczas swój pierwotny charakter. Basztę obecnie można obejrzeć tylko z zewnątrz, zwiedzanie jest dostępne wyłącznie dla klientów ośrodka Złoty Sen.

Baszta Szubieniczna w obecnym kształcie
Baszta Szubieniczna w obecnym kształcie

31. BAS Ustronie Morskie

Historia BASów w Polsce

31. BAS Ustronie Morskie, to jedna z wielu i oczywiście nie pierwsza Bateria Artylerii Stałej w Polsce. Ich historia zaczyna się jeszcze w II Rzeczpospolitej gdy na Półwyspie Helskim powstała bateria im. Heliodora Laskowskiego. Ta powstała w 1935 jednostka, wyposażona była w cztery doskonałe armaty szwedzkiej firmy Bofors wz. 30 kalibru 152,4 mm. W planach była budowa kolejnej baterii jednak wybuch wojny przeszkodził w ich realizacji, a zakupione Boforsy pozostały w Szwecji.

stanowisko nr4 Hel
Model stanowiska nr 4 baterii cyplowej wykonany przez modelarzy z Koszalińskiego Plutonu Modelarskiego

W trakcie walk we wrześniu 1939 bateria cyplowa doskonale zdała egzamin. Choć posiadała tylko cztery działa średniego kalibru blokowała ruchy niemieckich okrętów na Zatoce Gdańskiej, w tym również dwóch pancerników uzbrojonych w ciężką artylerię. 3.09.1939 bateria dowodzona przez komandora Przybyszewskiego walnie przyczyniła się do wygrania pojedynku z dwoma niemieckimi niszczycielami, które uszkodzone musiały opuścić rejon potyczki.

bateria cyplowa
Model stanowiska nr 4 baterii cyplowej wykonany przez modelarzy z Koszalińskiego Plutonu Modelarskiego

Okres powojenny

Po wojnie podjęto nieudane próby odnowienia kontaktów z firmą Bofors mające na celu naprawę lub pozyskanie nowych armat wz. 30. Ponieważ starania te zakończyły się fiaskiem z działobitni dawnej baterii cyplowej zdjęto wyeksploatowane działa 152,4 mm. Jedno z nich trafiło do Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, a drugie do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Fragment jednej z armat (komora zamkowa) znajduje się przed Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu.

armata wz.30
Armata wz. 30 152,4 mm w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Plany odtworzenia artylerii nadbrzeżnej powstały już w 1945 roku, po powołaniu Marynarki Wojennej. Doraźne planowano wykorzystać baterie złożone z dział lądowych – haubic 122mm. Ostatecznie jednak postanowiono pozyskać armaty morskie, początkowo ze Szwecji, a później w ramach reparacji wojennych ze Związku Radzieckiego. 18 sierpnia 1946 roku sformowano 31 Dywizjon Artylerii Nadbrzeżnej, składający się z 3 baterii 130mm i jednej baterii szkolnej. W późniejszym okresie zaczęły powstawać kolejne baterie i do 1974 w Polsce istniały następujące stanowiska artylerii nadbrzeżnej: 11 BAS w Gdyni-Redłowie, 13 BAS na Helu, 17 BAS w Międzyzdrojach, 19 BAS w Kołobrzegu, 9 BAS w Ustce, 25 BAS w Gdańsku-Stogach, 31 BAS w Ustroniu Morskim, 34 BAS na Rozewiu, baterie sztyletowe (100 mm) na Oksywiu(28 BAS) i Helu(27 BAS) oraz 152mm w Helu-Borze (3 BAS). Łącznie 8 baterii kal. 130mm, dwie kal. 100mm i jedną kal. 152mm.

bateria sztyletowa
Działo 100 mm baterii sztyletowej na Helu (27 BAS)

Większość baterii (w tym również dawna bateria im. Heliodora Laskowskiego) została wyposażona w radzieckie armaty morskie B-13 kalibru 130 mm. Była to w tamtym okresie już przestarzała konstrukcja, która powstała w 1935 roku. Strzelała pociskami o wadze 33 kg na odległość ok. 26 km i była dużo mniej efektywna od szwedzkich Boforsów.

Przestarzała konstrukcja armat B-13 oraz zmieniający się charakter pola walki (min. wprowadzenie uzbrojenia rakietowego) spowodował dość szybkie zakończenie eksploatacji Baterii Artylerii Stałej. Jesienią 1974 roku rozformowano większość baterii, które przeszły w stan stałej konserwacji, z której zrezygnowano w 1977 roku, a sprzęt w większości został wybrakowany (nieliczne egzemplarze trafiły do muzeów). Stanowiska zaś ulegały dewastacji.

Jednym z najlepiej zachowanych stanowisk ogniowych jest dawne stanowisko nr baterii cyplowej czyli późniejszego 13. BASu na którym została pozostawiona jedna armata B-13. Ono również było mocno zdewastowane jednak staraniem Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu przywrócono mu dawny blask, odrestaurowano armatę, windy amunicyjne i pomieszczenia. Będąc na Helu warto je odwiedzić.

Stanowisko ogniowe 13. BAS
Stanowisko ogniowe 13. BAS
Armata B-13 na SO 31. BAS
Armata B-13 na SO 31. BAS
Stanowisko ogniowe na Helu
Stanowisko ogniowe na Helu
Punkt kierowania ogniem
Punkt kierowania ogniem

31. BAS Ustronie Morskie

31. BAS Ustronie Morskie powstał w podobnym okresie jak pozostałe polskie baterie artylerii nadbrzeżnej. Prace budowlane rozpoczęły się w 1953, a już w październiku 1954 JW 1437 (pod taką oficjalną nazwą występowała jednostka) osiągnęła gotowość bojową.

Bateria Artylerii Stałej w Ustroniu została wyposażona (jak większość BASów) w armaty morskie B-13 130 mm usytuowane na czterech żelbetonowych stanowiskach ogniowych. Były to obiekty trzykondygnacyjne – na kondygnacji górnej stało działo, na kondygnacji środkowej mieściły się dwa pomieszczenia: lewe na pociski, prawe na ładunki miotające, dolna kondygnacja mieściła schron dla 2/3 obsługi działa.

Stanowisko ogniowe 31. BAS Ustronie Morskie - stan obecny
Stanowisko ogniowe 31. BAS Ustronie Morskie – stan obecny

Na terenie baterii znajdowały się następujące obiekty:

  • Cztery Stanowiska Ogniowe (SO1 – SO4) – wyposażone w armaty 130 mm
  • Główny Punkt Kierowania Ogniem (GPKO) – znajdował się tu dalmierz morski o bazie 4 metry DM-4 oraz dalocelownik WBK-1. W późniejszym okresie na wieży radar ZAŁP-B.
  • Zapasowy Punkt Kierowania Ogniem (ZPKO)
  • Dwa magazyny amunicji
  • Stację transformatorową wysokiego napięcia
  • Centrala Artyleryjska (CA) – wyposażona była w system przeliczników typu CAS-4
  • Stanowisko Dowodzenia (SD)
  • Dwa schrony dla reflektorów i agregatów – Na wyposażeniu baterii były dwa reflektor M-2000 zamontowane na podwoziu armaty plot 85 mm, które były zasilane z agregatu AŁD-60.
Podstawa działa - dookoła zabudowany był betonowy parapet z niszami na przechowywanie podręcznego zapasu amunicji
Podstawa działa – dookoła zabudowany był betonowy parapet z niszami na przechowywanie podręcznego zapasu amunicji
BAS Ustronie Morskie
Górna kondygnacja stanowiska ogniowego

31. BAS Ustronie Morskie został rozformowany w listopadzie 1974 roku, a na jego podstawie utworzono 114. baterię artylerii przeciwlotniczej (w grudniu 1974 roku), która podlegała 8 FOW. Bateria ta istniała do początku lat 90-tych, kiedy ją rozformowano.

31. BAS Ustronie Morskie
31. BAS Ustronie Morskie

Obecnie obiekty są porośnięte gęstą roślinnością ale nie ma problemów z dotarciem do nich. Trzeba jednak zachować ostrożność – schody są w kiepskiej kondycji, a wnętrza pomieszczeń ciemne, zalane wodą i zanieczyszczone. W 2012 roku członkowie stowarzyszenia „Sami swoi” oczyścili obiekty, a na tablicy przy ścieżce rowerowej pojawił się zapis o przyszłej rewitalizacji obiektu. Niestety nic takiego nie nastąpiło, a stan obecny widać na zdjęciach. A pozostałość baterii mogłaby być fajną atrakcją turystyczną.

BAS Ustronie Morskie
Górny poziom stanowiska ogniowego

Wszystkie elementy metalowe ze stanowisk (w tym oczywiście armaty) zostały zdemontowane z obiektów 31. BAS. W Skansenie Morskim w Kołobrzegu można zaś obejrzeć dalmierz DM-3 oraz dalocelownik WBK-1.

Dalmierz stereoskopowy DM-3
Skansen Morski w Kołobrzegu – na pierwszym planie dalmierz stereoskopowy DM-3

Rowerem z Koszalina do 31. BAS

Wycieczka rowerowa z Koszalina do 31. BAS Ustronie Morskie jest dobrym pomysłem na letni weekendowy dzień. W jedną stronę liczy ok. 32 km, a po drodze możemy zwiedzić również inne ciekawe miejsca.

Wyruszamy z Koszalina ścieżką rowerową do Mścic i Mielna. W Mielnie wjeżdżamy koło dawnego grodziska na drogę rowerową Mielno – Kołobrzeg, która jest częścią Velo Baltica. Trasa jest dość przyjemna i łatwa, wiedzie w większości po drogach asfaltowych. Jedynym utrudnieniem są przejazdy przez zatłoczone nadmorskie miejscowości takie jak Chłopy czy Sarbinowo. Za Gąskami przejeżdżamy po dwukilometrowym odcinku drogi szutrowej, a przed samym Ustroniem Morskim (za mostkiem na rzeczce Czerwona) będziemy jechać po drodze z betonowych płyt.

Droga rowerowa "10", "13" - Mielno - Kołobrzeg
Droga rowerowa “10”, “13” – Mielno – Kołobrzeg

Jadąc tą trasą warto zrobić parę przerw. W Chłopach możemy zatrzymać się aby z molo przy przystani rybackiej podziwiać Bałtyk i piękną plażę.

Po następnych ośmiu kilometrach dojedziemy do Gąsek. Tu atrakcją będzie zbudowana pod koniec XIX wieku latarnia morska, która osiąga wysokość 50,2 metra. Jest ona udostępniona do zwiedzania – aby wejść na taras widokowy trzeba pokonać aż 190 granitowych, krętych schodów. Ale warto – widoki z góry są przepiękne.

Latarnia morska w Gąskach
Latarnia morska w Gąskach

Kolejny fotostop możemy zrobić na wysokości miejscowości Pleśna – warto przejść przez las aby obejrzeć wspaniałe wybrzeże klifowe.

Wybrzeże klifowe
Wybrzeże klifowe

Jadąc dalej dojedziemy do mostu na rzeczce Czerwona. Tu również warto się zatrzymać. Po pierwsze aby popodziwiać ujście tej rzeki do Bałtyku, a po drugie aby zobaczyć dawne miejsce dyslokacji 41. Dywizjonu Rakietowego Obrony Powietrznej. Obecnie obiektem władają marynarze, a przez płot możemy zobaczyć ustawiony na postumencie skrzydlaty pocisk rakietowy P-15, w który były uzbrojone Małe Okręty Rakietowe proj. 205 OSA.

Pocisk rakietowy P-15
Pocisk rakietowy P-15

Z tego miejsca zostanie nam do przejechania do stanowisk 31. BAS już tylko ok. 2 km. Po zwiedzaniu obiektów baterii możemy przejechać na odpoczynek do Ustronia Morskiego i w zależności od kondycji i pomysłów kontynuować jazdę do Kołobrzegu (będziemy mieli do przejechania jeszcze ok. 15 km), wrócić rowerem do Koszalina lub na stacji kolejowej w Ustroniu Morskim wsiąść do pociągu.

31. BAS Ustronie Morskie
Rowerem z Koszalina do 31. BAS

Więcej o 31. BAS Ustronie Morskie można przeczytać na stronie twierdzakolobrzeg.pl

Rowerem wokół jeziora Kopań

W kierunku na wschód od Darłowa leży jezioro Kopań. Jest to jezioro przybrzeżne, dawna zatoka morska oddzielona od Bałtyku wąskim pasmem mierzei, która zimą jest zalewana przez sztormowe fale. Aby temu zapobiec wybudowany został wał kamienno-ziemny, po szczycie którego poprowadzona została ścieżka rowerowa.

Jezioro Kopań
Jezioro Kopań widziane z miejscowości Kopań

Jedziemy rowerem

Rowerem wokół jeziora Kopań możemy pojechać na kilka sposobów. Możemy zacząć trasę już w Darłówku, przejeżdżając przez znaną ze zlotów militarnych Patelnię na wschód (w stronę Jarosławca). Dalej będziemy poruszać się ścieżką wiodącą wspomnianym wcześniej wałem. Możemy również (jeśli tu nocujemy) dojechać do ścieżki z miejscowości Kopań.

Pierwszym interesującym miejscem będzie zwężająca się mierzeja miedzy dwoma akwenami. W okolicach 264-263 kilometra polskiego wybrzeża będziemy w najwęższym miejscu. Widok jest tu niesamowity. I choćby dla niego warto tu przyjechać.

Mierzeja między Bałtykiem a jeziorem Kopań
Mierzeja między Bałtykiem a jeziorem Kopań
Rowerem wokół jeziora Kopań
Ścieżka rowerowa na mierzei między Bałtykiem a jeziorem Kopań
Rowerem wokół jeziora Kopań
Z lewej strony Bałtyk, z prawej jezioro Kopań

Po przejechaniu tego miejsca, dojeżdżamy do mostku nad przekopem między jeziorem, a morzem. Obecnie od strony plaży w przekopie nie ma wody ale zapewne podczas jesiennych sztormów się to zmieni.

Następnym etapem jest oddalona o ok. 2 km wieś letniskowa Wicie. Nie jest ona wiele różniąca się od podobnych miejscowości na polskim wybrzeżu, poza tym że znajduje się tu środek naszego wybrzeża. Przypomina nam o tym obelisk, który znajduje się tuż przy ścieżce rowerowej.

Geograficzny środek polskiego wybrzeża
Geograficzny środek polskiego wybrzeża

Jarosławiec

Jadąc dalej w kierunku Jarosławca napotkamy na szeroki pas asfaltu. To dawny DOL Jarosławiec czyli Drogowy Odcinek Lotniskowy. W tym miejscu prace związane możliwością prowadzenia operacji lotniczych rozpoczęte zostały jeszcze przez Niemców, a po II WŚ obiekt stanowił lotnisko zapasowe na wypadek wojny. W pobliżu bowiem znajdowała się baza z betonowym pasem startowym – Wicko Morskie. Stacjonował tu 30. Pułk Lotnictwa Marynarki i Samodzielna Eskadra Lotnictwa Rozpoznawczego WOP latająca na popularnych Anach-2 ale wyposażonych w pływaki.

Nieistniejący już stary hangar na lotnisku Wicko Morskie
Nieistniejący już stary hangar na lotnisku Wicko Morskie

Po minięciu DOLu wjeżdżamy do Jarosławca. Warto tu obejrzeć latarnię morską, a także wspaniałe wybrzeże klifowe. Na plaży zaś można podziwiać usypane kamienne ostrogi mające za zadanie chronić klify.

Plaża w Jarosławcu widziana z klifu
Plaża w Jarosławcu widziana z klifu

Za Jarosławcem jedziemy dalej w stronę Jezierzan. Po lewej stronie zapewne zwrócimy uwagę na kratownicowy, składany most wojskowy. Jest to jeden z wjazdów na Centralny Poligon Sił Powietrznych Wicko Morskie.

Most wojskowy
Most wojskowy

Na poligonie w Wicku Morskim odbywają się strzelania rakietowe systemów przeciwlotniczych 9K33M2 OSA-AK, Poprad, 2K12 KUB czy Newa-SC. Ćwiczenia odbywają też nasi sojusznicy – Amerykanie, Brytyjczycy, Czesi, Węgrzy, Słowacy. Niestety wstęp na poligon nie jest możliwy i na pewno nie uda się nam tego dokonać podczas wycieczki rowerowej.

Newa SC na stanowisku. Ćwiczenia Krogulec 2005
Newa SC na stanowisku. Ćwiczenia Krogulec 2005
Rakiety w celu! Ćwiczenia Krogulec 2005
Rakiety w celu! Ćwiczenia Krogulec 2005

Łącko

Jadąc wzdłuż brzegów jeziora Wicko dotrzemy do małej ale bardzo ciekawej miejscowości Łącko.

Łacko to wieś leżąca na terenie Krainy w Kratę, a pierwsze wzmianki o niej datowane są na 1371 rok. W Łącku znajdują się budynki o konstrukcji szachulcowej, a także doskonale zachowany późnogotycki kościół z przełomu XV-XVI wieku z bogatym wyposażeniem (m.in. renesansowy ołtarz z 1755, gotycka rzeźba św. Anny i epitafium z XVII w.). Kościół otoczony jest starodrzewem, a przed nim znajduje się gotycka bramka cmentarna.

Gotycka brama w Łącku
Gotycka brama w Łącku
Gotycka brama w Łącku
Gotycka brama w Łącku
Gotycka brama w Łącku
Kościół i gotycka brama cmentarna w Łącku

Kościół początkowo został zbudowany jako konstrukcja jednonawowa ale dość szybko, bo już w 1607 dokonano jego przebudowy – od tego momentu możemy podziwiać świątynie trzynawową zbudowaną z czerwonej cegły i kamienia polnego.

Na zewnątrz kościoła znajduje się drewniana dzwonnica krosnowa z XIX wieku.

Kościół w Łącku
Kościół Zwiastowania NMP w Łącku

Kończąc pobyt w Łącku musimy zdecydować o dalszym przebiegu trasy. Jeśli nie chcemy poruszać się drogą publiczną to pozostaje nam powrót do Darłowa po znanym już szlaku lub dalsza podróż w kierunku Ustki. Jeśli jednak zdecydujemy się na podróż wzdłuż lokalnych dróg możemy zobaczyć jeszcze parę ciekawych miejsc.

Na południe od jeziora Kopań

W dalszą drogę wyruszamy więc drogą asfaltową na południe z Łącka w w kierunku wsi Naćmierz. Jeśli mamy czas możemy się tam zatrzymać i zwiedzić skansen, który znajduje się w starym, pochodzącym z 1928 roku młynie. Więcej o tym miejscu można przeczytać tutaj:

Skansen w starym młynie – Naćmierz

Kolejnym przystankiem na tasie będzie Rusinowo. Znajduje się tu miejsce odpoczynku dla turystów – są stoły, ławy, miejsce na ognisko, a także drewniana wieża widokowa.

Wieża widokowa w Rusinowie
Wieża widokowa w Rusinowie

W Rusinowie możemy też obejrzeć neogotycki kościół, który został zbudowany w 1873.

Kościół w Rusinowie
Kościół w Rusinowie

Ruszając w dalszą trasę musimy przygotować się do pokonania podjazdu w Barzowicach. Tu po osiągnięciu “premii górskiej” możemy na chwilę odpocząć podziwiając kolejny obiekt sakralny – jest to pochodzący z pierwszej połowy XV wieku, jednonawowy kościół św. Franciszka, zbudowany z cegły i posadowiony na cokole z kamienia polnego.

Kościół w Barzowicach
Kościół w Barzowicach
Kościół w Barzowicach
Kościół św. Franciszka w Barzowicach

Cisowo

Ostatnim ciekawym przystankiem na trasie będzie wieś Cisowo. Aby tam dojechać należy po opuszczeniu Barzowic ok. 0,5 km przed Drozdowem skręcić w prawo w polną drogę, która przez skraj miejscowości Kopnica doprowadzi nas do ostatniego celu na naszej trasie “Rowerem wokół jeziora Kopań”.

Cisowo to stara osada, o której wzmiankuje się już akcie założycielskim Darłowa z 12 maja 1312 roku. Wybudowany w Cisowie (na wzniesieniu 34 m n.p.m.) w XIV wieku kościół stał się doskonałym punktem orientacyjnym dla żeglarzy.

Kościół w Cisowie
Kościół w Cisowie

Tutejsza świątynia to gotycki kościół ceglany, jednonawowy, z wyodrębnionym trójbocznym prezbiterium i masywną wieżą od zachodu. Zachowane zostało barokowe, głównie XVII-wieczne wyposażenie (ołtarz, ambona, ławki) oraz płyty nagrobne z 1739 roku.

Na terenie otaczającym kościół znajduje się kilka dość dobrze zachowanych nagrobków oraz pomnik poświęcony mieszkańcom wsi, którzy polegli podczas I WŚ. Płyty inskrypcyjne zawierają wyryte imiona i nazwiska poległych żołnierzy oraz inskrypcję w języku niemieckim „LIEBE IST STARK WIE DER TOD”.

Pomnik poległych żołnierzy z I WŚ
Pomnik poległych żołnierzy z I WŚ

Z Cisowa zostaje nam już ok. 5 kilometrów drogi powrotnej do Darłowa. Jeśli zaś naszym miejscem docelowym jest Kopań to jesteśmy już prawie na miejscu.

A w Kopaniu warto zatrzymać się choć na jeden dwa dni. Choćby po to aby wieczorem obserwować wspaniałe zachody słońca nad jeziorem i nad Bałtykiem.

Zachód słońca
Zachód słońca
Wieczór w Kopaniu

Kilka uwag praktycznych

  • Planując jednodniową wycieczkę z Koszalina można skorzystać z dobrego połączenie regio do Sławna, a stamtąd dotrzemy szynobusem do Darłowa. Przewóz rowerów nie stanowi tu problemu.
  • Podobne rozwiązanie można zastosować jadąc trasą Darłowo – Ustka. Z Ustki kursują pociągi do Słupska.
  • Jeśli chcemy zostać tu na parę dni to warto skorzystać z usług licznych gospodarstw agroturystycznych. Osobiście polecam Gospodarstwo agroturystyczne – Zofia Krakowiak – Kopań 3. Miła, sympatyczna atmosfera i doskonała kuchnia w przystępnych cenach. Głodni stąd na pewno nie wyjdziecie 🙂
  • Opisana przeze mnie trasa to ok. 42 km (mapka poniżej).
  • Po drodze warto skorzystać z uroku bałtyckich plaż. Te przy jeziorze Kopań są dość puste i ładne.
Bałtycka plaża przy jeziorze Kopań
Bałtycka plaża przy jeziorze Kopań
Rowerem wokół jeziora Kopań
Rowerem wokół jeziora Kopań

Sieciemińskie rosiczki

Rezerwat Sieciemińskie Rosiczki

Rosiczki to fascynujące rośliny owadożerne, nie są duże ale obserwowanie ich w naturalnym środowisku jest fascynujące. Co prawda w większości wypadków możemy ją spotkać na terenach gdzie panuje klimat subtropikalny i tropikalny ale niektóre gatunki, spośród około 150, rosną dziko na europejskich torfowiskach. W Polsce występują cztery gatunki, które rosną też na torfowisku koło Sieciemina. Są to następujące rosiczki: rosiczka długolistna, rosiczka pośrednia, rosiczka okrągłolistna, rosiczka owalna.

W rezerwacie przyrody, który tu się znajduje rosną również inne chronione rośliny takie jak turzyca bagienna, bagno zwyczajne, bagnica torfowa, pływacz zaniedbany, pływacz drobny czy grzybień północny. Torfowisko jest też domem dla dużej ilości owadów. Królują tu przede wszystkim duże ważki (podczas robienia zdjęcia udało się dwie uchwycić w locie). Czasami możemy też spotkać tu ptaki wodne – kaczki potrafią wystartować prawie spod nóg.

Kładka nad torfowiskiem
Kładka nad torfowiskiem – u góry po prawej stronie widoczne są dwie ważki w locie

Ponieważ cały teren rezerwatu to torfowisko i nie można po nim chodzić to Nadleśnictwo Karnieszewice zbudowało drewnianą kładkę z platformą widokową po środku. Przy brzegu znajdziemy też miejsce do odpoczynku ze stołem i siedziskami. Znajdują się tu też tablice edukacyjne.

Warto pamiętać, że rosiczki są gatunkiem chronionym, więc ich nie zrywamy!

Ścieżka biegnąca do kładki
Ścieżka biegnąca do kładki
Tablica edukacyjna
Tablica edukacyjna – rosiczki
Tablica edukacyjna
Tablica edukacyjna – torfowiska nadbałtyckie
Torfowisko "Sieciemińskie rosiczki"
Torfowisko “Sieciemińskie rosiczki”

Rosiczki

Rosiczki jak już wcześniej wspomniałem są to rośliny owadożerne (cudzożywne) ale też są to rośliny samożywne. Zaliczane są do grupy owadożerców z urządzeniami chwytnymi wydzielającymi lepki śluz.

Rosiczki
Rosiczki

Rosiczka wabi, chwyta, a następnie trawi swoje ofiary gruczołami pokrywającymi liście. Roślina charakteryzuje się małymi, owalnymi i tworzącymi przyziemną rozetę liśćmi, które pokrywają czułka. Na nich z kolei umieszczone są guzki wydzielające lepką ciecz o zapachu miodu i enzymy trawiące białko. To właśnie te krople cieczy błyszcząc w słońcu oraz swoim zapachem wabią owady, które siadają na liściach rośliny i natychmiast się do nich przyklejają. Mechanizm chwytny rosiczki polega na zgięciu się czułek, co powoduje że owad wpada do kleistej cieczy. Po strawieniu ofiary czułki powracają do swojego pierwotnego położenia.

Rosiczki
Rosiczki
Sieciemińskie Rosiczki
Sieciemińskie rosiczki

Wycieczka do rezerwatu “Sieciemińskie rosiczki”

Do rezerwatu możemy dotrzeć zarówno samochodem (należy zostawić wówczas pojazd na parkingu w miejscowości Przytok) i dalej przejść piechotą ok. 1 km.

Ja jednak polecam wyprawę rowerową. Z Koszalina jedziemy ścieżką rowerową przez Górę Chełmską, przejeżdżamy Sianów i kierujemy się w stronę Słupska. Przy stacji benzynowej skręcamy w prawo w ulicę Łubuszan w stronę Ratajek.

Jadąc tą drogą, ok. 2 km za Sianowem możemy zaplanować przystanek. Po prawej stronie znajduje się bowiem bardzo urokliwe jezioro Małe Świdno, pośrodku którego znajduje się wyspa.

Jezioro Małe Świdno
Jezioro Małe Świdno

Jadąc dalej dojeżdżamy do miejscowości Przytok, gdzie po pokonaniu ostrego zakrętu i mostka nad rzeczką Polnica, zjeżdżamy w prawo w drogę leśną. Ta oznakowana żółtymi znakami rowerowy ścieżka poprowadzi nas nad torfowisko.

Tak opisana droga z centrum Koszalina będzie liczyła 20 km. Można też skorzystać z wariantów alternatywnych – z Sianowa przejechać polnymi drogami nad Małe Świdno, a później z drogi asfaltowej skręcić w lewo w stronę uroczyska Krzykacz, od którego dotrzemy leśnymi duktami do rezerwatu.

W miejscowości Przytok znajduje się wspomniany parking. Nadleśnictwo Karnieszewice przygotowało tu bardzo fajną infrastrukturę turystyczna. Są tu wiaty ze stołami i miejscami do siedzenia, miejsce na ognisko. Można więc tu zaplanować mały biwak po odwiedzeniu rezerwatu.

Miejsce biwakowania w Przytoku
Miejsce biwakowania w Przytoku

Przy parkingu znajdziemy też mapę leśnych ścieżek rowerowych znajdujących się w gminie Sianów. Niestety szlaki te powstały 15 lat temu i ich stan obecnie pozostawia wiele do życzenia.

Mapa leśny szlaków rowerowych gminy Sianów
Mapa leśny szlaków rowerowych gminy Sianów

Rezerwat przyrody “Sieciemińskie Rosiczki” – strona Nadleśnictwa Karnieszewice

Ruiny kościoła w Strzeżenicach

Strzeżenice

Jadąc do Mielna, tuż przed tą wypoczynkową miejscow0ścią, mijamy małą wioskę. Strzeżenice to osada licząca nieco ponad 200 mieszkańców i dla przyjezdnych jest dobrą alternatywą dla spokojnych wakacyjnych noclegów. Dla mieszkańców Koszalina pewnie tylko miejscem, które znajduje się na drodze w stronę bałtyckich plaż.

Jednak zarówno dla gości Koszalinian mam ciekawą propozycję. Warto tu się na moment zatrzymać.

Ruiny kościoła

Strzeżenice przed 1945 rokiem nazywały się Streitz i znajdował się tu kościół ewangelicki wraz z cmentarzem. Niestety znajdujemy o nim bardzo mało informacji, wiadomo tylko że istniał do 1945 i prawdopodobnie przetrwał wojnę, a zniszczenia były skutkiem grabieży i podpalenia.

Przez długi czas ruiny zarastały i popadały w zapomnienie. Do naszych czasów z kościoła zachował się tylko portal i fragmenty murów. Dopiero w w 2013 mieszkańcy osady przy wsparciu gminy Będzino uporządkowali teren. Ustawiona jest też tablica z zebranymi informacjami na temat tego miejsca.

Ruiny kościoła w Strzeżenicach
Ruiny kościoła w Strzeżenicach
Ruiny kościoła w Strzeżenicach
Ruiny kościoła w Strzeżenicach

Jak tu trafić?

Ruiny znajdują się w środku wioski ale bardzo łatwo do nich dotrzeć. Jadąc drogą z Mścic do Mielna, w Strzeżenicach skręcamy w prawo i po ok. 500 metrach po prawej stronie znajdujemy tablice wskazującą położenie ruiny. Wjeżdżamy w prawo w drogę szutrową, a dalej kierując się w lewą stronę po ok. 100 metrach dotrzemy do miejsca, gdzie kiedyś znajdował się kościół i cmentarz.

Tak jak wspominałem wcześniej znajdziemy tu wykonaną przez mieszkańców gablotę z informacjami.

Gablota z materiałami informacyjnymi
Gablota z materiałami informacyjnymi
Tak wyglądał kościół w Strzeżenicach
Tak wyglądał kościół w Strzeżenicach
Plan cmentarza
Plan cmentarza
Karta cmentarza
Karta cmentarza
Tak wyglądały ruiny przed ich uporządkowaniem
Tak wyglądały ruiny przed ich uporządkowaniem
Informacje o inicjatywie mieszkańców Strzeżenic
Informacje o inicjatywie mieszkańców Strzeżenic

Jadąc do Mielna warto więc zajrzeć tu chociaż na chwilę. Szczególnie podczas rowerowej wycieczki z Koszalina. A turyści odwiedzający Mielno w chwilach niepogody mogą do Strzeżenic odbyć nawet pieszą wycieczkę. W jedną stronę będą to dwa – trzy kilometry marszu. Polecam 🙂

O Strzeżenicach i ruinach kościoła można przeczytać w artykule Głosu Koszalińskiego: Strzeżenice: Tutaj dawno temu stał kościół

Arboretum Karnieszewice – aktualizacja

Arboretum Karnieszewice w maju

Arboretum Karnieszewice opisywałem już w na tym blogu w artykule opublikowanym w sierpniu 2019. Więc w ramach uzupełnienia przede wszystkim w tym miejscu zaprezentuję zdjęcia wiosennych szat tego miejsca.

Arboretum Karnieszewice
Arboretum Karnieszewice

Od razu po wejściu witają nas różnokolorowe i wspaniale pachnące różaneczniki. Krzewy te zwane są też azaliami lub rododendronami w stanie naturalnym występują głównie w Azji. Ale jak widać to znajdziemy je też niedaleko w Polsce.

Różanecznik
Różanecznik

Inna ciekawa roślina, którą znalazłem w Karniszewicach to kalina japońska. Nazwa tego krzewu zobowiązuje – ma piękny pagodowy kształt i białe kwiaty.

Kalina japońska
Kalina japońska
Kalina japońska
Kalina japońska

Arboretum w Karnieszewicach to oczywiście ostoja daglezji zielonej. Te wysmukłe i potężne drzewa pięknie wyglądają również w maju.

Dagllezje zielone
Daglezje zielone

Wśród ciekawostek tego miejsca na pewno muszę wymienić drzewo o nazwie klon palmowy. Nie jest on duży (jego maksymalna wysokość to ok. 5m) ale jest bardzo ładny. Ma ozdobne, ciemnoczerwone i głęboko powcinane liście.

Klon palmowy
Klon palmowy

Arboretum to przede wszystkim krzewy i drzewa, ale znajdziemy też kwitnące kwiaty.

Kwitnące kwiaty

Warto teraz się tu wybrać aby podziwiać piękno przyrody. I przede wszystkim aby odetchnąć od codzienności. Polecam!

Arboretum Karnieszewice
Arboretum Karnieszewice
Arboretum Karnieszewice
Arboretum Karnieszewice

Maj to dobry miesiąc do obserwowania jak rosną drzewa iglaste – jasnozielone nowe igły łatwo zauważymy spacerując po leśnych ścieżkach.

Arboretum Karnieszewice

Rowerem z Koszalina do Cieszyna

Rowerem z Koszalina do Cieszyna (jeśli myślelibyśmy o Cieszynie na Śląsku) to byłaby poważana kilkusetkilometrowa wyprawa. Ale możemy również odbyć krótką, acz ciekawą wycieczkę do małej wioski leżącej na zachód o Koszalina.

A warto tam się wybrać, choć sama osada liczy ok. 100 mieszkańców. Znajdują się tu ciekawe ruiny kościoła, a także możemy skorzystać z uroków przyrody – Cieszyn znajduje się nad Jeziorem Parnowskim.

Droga Stare Bielice - Tatów
Część trasy do Cieszyna pokonujemy takimi duktami

Kościół w Cieszynie

Kościół w Cieszynie powstał w XIV wieku. Był to kościół gotycki, orientowany (czyli prezbiterium skierowane jest na wschód), zbudowany z cegły na kamiennej podmurówce na rzucie prostokąta.

Od początku powstania była to świątynia ewangelicka, niestety nie przetrwała II Wojny Światowej i w 1945 został zniszczony i przez dłuższy czas pozostawał w ruinie.

Kościół w Cieszynie
Kościół w Cieszynie – stan obecny

W roku 1963 znajdujące się w Cieszynie zabytkowy ołtarz i chrzcielnica, zostały przeniesione do kościoła parafialnego w Sianowie, a w 1973 roku obiekt został przekazany kościołowi katolickiemu. To wówczas została odbudowana część kościoła – tylko wieża. Jest ona dwukondygnacyjna o charakterze obronnym z dachem namiotowym zakończonym hełmem ostrosłupowym, kulą i krzyżem. Oprócz wieży zachowały się też fragment dwóch bram.

wieża kościoła w Cieszynie
Wieża kościoła w Cieszynie
Brama
Pozostałość bramy od strony Tatowa

Obecnie jest to kaplica – kościół filialny parafii pw. Chrystusa Króla w Biesiekierzu. A jeśli ktoś chciałby zobaczyć jak ten obiekt wyglądał to może udać się rowerem w dalszą drogę do nieodległego Parnowa. Tu znajduje gotycki kościół podobny do tego, który istniał w Cieszynie.

Niedaleko wieży znajdziemy pozostałości dawnego, przykościelnego cmentarza. Jest to jeden, podwójny kamienny nagrobek z widocznymi gotyckimi napisami.

Nagrobek gotycki
Pozostałości cmentarza

Jezioro Parnowskie

Przy drodze obok kościoła znajdziemy drogowskaz kierujący nas do kąpieliska nad Jeziorem Parnowskim. Do pokonania będziemy mieli tylko ok. 500 metrów i znajdziemy się przy brzegu tego pięknego jeziora.

Jezioro Parnowskie
Jezioro Parnowskie

Jezioro leży na terenie Równiny Białogardzkiej. Jego powierzchnia wynosi około 60 hektarów, a jego głębokość dochodzi do 9,2 m. Jest ono miejscem lęgowym rzadkich gatunków ptaków wodnych i błotnych (min. myszołowów, gęgaw, żurawi czy, łabędzi niemych).

Jest doskonałe miejsce na wypoczynek, swój raj znajdą tu również wędkarze. W pobliżu zaś znajdziemy inne atrakcje takie jak zespół pałacowo-parkowy z I połowy XIX wieku, zabytkowy spichlerz z wieżyczką z końca XIX wieku czy mini ZOO.

Na brzegu Jeziora Parnowskiego
Na brzegu Jeziora Parnowskiego
Na brzegu Jeziora Parnowskiego
Na brzegu Jeziora Parnowskiego
Na brzegu Jeziora Parnowskiego
Na brzegu Jeziora Parnowskiego

Jak dojechać?

Do Cieszyna z Koszalina nie prowadzi żaden szlak rowerowy ale droga nie jest skomplikowana. Jeśli wyruszymy z okolic stacji benzynowej przy wiadukcie na ulicy Władysława IV to kierujemy się ścieżką rowerową wiodącą wzdłuż ringu w stronę ulicy Morskiej. Dalej wzdłuż ulicy BOWiD (też jest ścieżka rowerowa) dojeżdżamy do ronda przy ulicy Łukasiewicza gdzie skręcamy w prawo. Przy firmie Romex skręcamy w lewo w szutrową drogę, która poprowadzi nas przez niestrzeżony przejazd kolejowy w kierunku Starych Bielic. Za przejazdem przekraczamy wiaduktem trasę S11 i wjeżdżamy do centrum tej miejscowości. Tu przy kościele kierujemy się drogą asfaltową w stronę Gniazdowa. Po ok. 400 metrach skręcamy w lewo w szutrową ulicę Platanową, która przez pola poprowadzi nas w stronę Tatowa. Tam przekraczamy drogę asfaltową i dalej jadąc prosto polną drogą dotrzemy do Cieszyna, wyjeżdżając tuż przy kościelnej wieży.

Ten najprostszy szlak liczy ok. 12 kilometrów i do 50 metrów podjazdów i zjazdów. Nie będzie więc zajmował zbyt dużo czasu, chyba że będziemy chcieli zwiedzić okolice Cieszyna, Tatowa i Parnowa. Do czego zachęcam 🙂

Poniżej prezentuje mapkę z moją trasą przejazdu – była ona trochę dłuższa od opisanego powyżej najkrótszego szlaku. W jedną stronę drogę pokonałem przejeżdżając przez Gniazdowo.

Koszalin - Cieszyn
Koszalin – Cieszyn
Profil trasy
Profil trasy

Ciekawostka

Jezioro Parnowskie jest mocno zanieczyszczone sinicami i w związku z tym od 2010 jest napowietrzane aeratorem oraz oczyszczane specjalnym systemem pochłaniającym zanieczyszczenia.

Więcej o oczyszczaniu jeziora można przeczytać w artykule Głosu Koszalińskiego.

Jak feniks z popiołów

Jak feniks z popiołów, tak można powiedzieć o koszalińskiej kolei wąskotorowej. W pewnym momencie wydawało się, że uruchomiona w 1898 roku lokalna kolej dokona swojego żywota na początku XX wieku. Na szczęście tak się nie stało i dzięki grupie zapaleńców z TKKW możemy cieszyć się przejazdami pomiędzy Koszalinem, a urokliwym Rosnowem.

Kolej wąskotorowa – trochę historii

Tak, jak już wspomniałem wcześniej, lokalna kolej na terenie powiatu koszalińskiego zaczęła funkcjonować w 1898 roku. Pierwszy odcinek liczył 32 km i była to trasa Koszalin-Manowo-Nacław. Z biegiem czasu kolejka okazywała się przydatna, woziła towary i pasażerów. Przybywały kolejne odcinki. 1 listopada 1905 r. otwarto odcinek Manowo-Świelino-Bobolice (34 km), a 2 listopada odcinek Świelino-Białogard (32 km), a w 1906 Białogard-Rarwino (20 km). Rozwój koszalińskiej wąskotorówki trwał do czasów II WŚ.

Dworzec wąskotorowy w Koszalinie
Koszalin Wąskotorowy początek XX wieku, fot. domena publiczna

1945 był okresem, w którym po raz pierwszy widmo zagłady zawisło nad wąskim torem w powiecie koszalińskim. Armia Czerwona zdemontowała torowiska, zagrabiła wagony i lokomotywy. Ocalał tylko jeden tor na odcinku Świelino-Białogard. Jednak powstające w Zegrzu Pomorskim lotnisko wojskowe wymusiło odbudowę linii. Kolej wąskotorowa miała dowozić materiały budowlane, a następnie paliwo do samolotów. Oczywiście prowadzone miały był być przewozy pasażerskie.

Dworzec wąskotorowy w Koszalinie
Dworzec w Koszalinie po II WŚ – foto: http://waskotorowka.koszalin.pl/

1 lipca 1948 r. uroczyście otwarto Koszalińską Kolej Wąskotorową, były to linie: Bobolice-Świelino o długości 17 km, Świelino-Białogard (32 km) i Świelino-Koszalin (29 km). Odbudowa Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej zakończyła się w lipcu 1952 r. kiedy wznowiono ruch na odbudowanej w latach 1950-52 linii Białogard-Rarwino-Lepino-Sławoborze, długości 30 km. Uruchomiono wszystkie zbudowane przed wojną odcinki z wyjątkiem linii Manowo-Polanów Pom.-Żydowo (42 km). Zbudowano także nowy, nie istniejący do 1945r odcinek Rarwino-Lepino.

Lata 90. XX wieku to schyłek kolei wąskotorowej na Pomorzu Środkowym, zamykane są kolejne linie, coraz mniejsze nakłady finansowe powodują techniczną dewastacje niekonserwowanych torowisk i taboru. Rozwiązanie 9. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Zegrzu Pomorskim spowodowało, że transporty towarów na tej linii praktycznie ustały. 1 października 2001 Koszalińska Kolej Wąskotorowa została zamknięta.

Nastąpił wówczas okres dewastacji taboru, zabudowań i infrastruktury kolejowej. Tory zostały na znacznych odcinkach rozgrabione, w koszalińskiej lokomotywowni nie pozostał żaden zdatny do jazdy wagon czy lokomotywa.

Wydawało się, że to już jest koniec koszalińskiej ciuchci…

Stacja Manowo
Zarośnięte trawą i zardzewiałe tory na stacji Manowo – maj 2006

Jak feniks z popiołów, czyli reaktywacja wąskotorówki

Na szczęście znalazła się grupa pasjonatów, zrzeszona w Towarzystwo Miłośników Koszalińskiej Wąskotorówki, która z zaangażowaniem podjęła się odbudowy wąskich torów w rejonie Koszalina.

Towarzystwo zaczęło działać od 2005 roku, początkowo przywracając użyteczność budynkom lokomotywowni, a następnie odbudowując tory. Początkowo, w 2008 roku przywrócono sprawność techniczną odcinka linii Koszalin Wąskotorowy – Bonin (13.09.2008), a tydzień później uruchomiony został odcinek Bonin – Manowo.

Stacja Manowo
Skład koszalińskiej wąskotorówki wjechał na stacje Manowo – jesień 2014

Znacznie dłużej musieliśmy czekać na uruchomienie odcinka Manowo – Rosnowo. Dewastacja i kradzież torów spowodowały, że odcinek ten został odbudowany wielkim nakładem sił i środków, dopiero w 2016 roku.

Tabliczka

W międzyczasie pozyskiwano i remontowano też tabor kolejowy. Obecnie Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej (nastąpiła zmiana nazwy stowarzyszenia) dysponuje dwoma lokomotywami spalinowymi Lxd2, lokomotywą spalinową Lyd2-05, dwoma wagonami motorowymi (spalinowymi) MBxd2, dwoma drezynami spalinowymi Wmc oraz kilkoma wagonami osobowymi i turystycznymi.

Lokomotywa spalinowa Lxd2-475 na terenie koszalińskiej lokomotywowni
Lokomotywa spalinowa Lxd2-475 na terenie koszalińskiej lokomotywowni

Jedziemy na wycieczkę …

Koszalińska wąskotorówka, to obecnie przejazdy turystyczne. W miesiącach letnich przejazdy odbywają się w soboty i w niedzielę, zazwyczaj dwa razy dziennie. Dodatkowo z przejazdów można skorzystać w Majówkę, w listopadzie organizowany jest przejazd z okazji Dnia Kolejarza i urodzin kolejki, pojedziemy też kolejką w noc sylwestrową, czy podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Pociąg
Skład turystyczny wjeżdża na dworzec Koszalin Wąskotorowy

Wycieczka kolejką, to nie tylko sama frajda z przejażdżki ale też możliwość odwiedzenia urokliwego Rosnowa. Podróż z Koszalina w jedną stronę trwa ok. godziny. Trasa przejazdu (szczególnie na trasie Manowo – Rosnowo) wiedzie przez malownicze tereny leśne, więc jeśli jest pogoda to warto zająć miejsce w odkrytym wagonie turystycznym. W pogodne dni chętnych do odbycia kolejowej wycieczki jest sporo. Warto więc pomyśleć o rezerwacji miejsca – na końcu artykułu znajdziecie link do strony TKKW.

Na szlaku - kolej wąskotorowa
Na szlaku pomiędzy Manowem, a Rosnowem

Dojeżdżając do Rosnowa będziemy przejeżdżali przez tamę, która spiętrza wody Jeziora Rosnowskiego dla działającej tu hydroelektrowni. Na początku istnienia kolejki jezioro i tama nie istniały, a tory wiodły przez betonowy most. Po wybudowaniu tamy i podniesieniu się poziomu wody, most ten zniknął pod wodą. W pogodne dni z okien pociągu możemy dostrzec podłużną kreskę na tafli jeziora. Jest to właśnie ten obiekt, gdyż znajduje się on tylko ok. 1 metra pod lustrem wody.

Zalany most
Zalany most na Jeziorze Rosnowski foto: http://www.rosnowo.pl/zalany-most.html

Do tamy możemy dotrzeć też na piechotę ze stacji Rosnowo jest to ok. 10 minut drogi. Często, też w ramach dodatkowej atrakcji organizowany jest przejazd drezyną ręczną do tego miejsca. Trzeba tylko pamiętać, że trzeba włożyć sporo siły aby drezyna pojechała.

Tak, jak już wcześniej wspomniałem, w Rosnowie można skorzystać z kilku atrakcji. Kolejarze zawsze rozpalają ognisko, można więc upiec kiełbaski i pobiwakować nad brzegiem jeziora. W ciepłe dni również skorzystać z miejscowego kąpieliska. Osoby, które chcą poznać historie Rosnowa i okolic, mogą wybrać się na wycieczkę z przewodnikiem. A trzeba pamiętać, że przez prawie pięćdziesiąt lat na pobliskim lotnisku stacjonowały samoloty myśliwskie. Pamiątką z tego okresu jest odrestaurowany myśliwiec Mig-21, który znajduje się na cokole w centrum miejscowości.

Mig-21
Samolot – pomnik Mig-21

Czar pary

Wiele razy jadąc kolejką słyszałem zdania: “Szkoda, że nie ma parowozu”, “Ciuchcia parowa to byłoby to!”. Jest duża szansa, że w niedługim okresie pojedziemy nad Jezioro Rosnowskie składem prowadzonym przez lokomotywę parową. Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej pozyskało wąskotorowy parowóz serii Px48. Aktualnie w ramach Koszalińskiego Budżetu Obywatelskiego trwa jego generalny remont i należy trzymać kciuki aby zakończył się powodzeniem.

Kolej wąskotorowa - parowóz Px48
Parowóz Px48

Więcej informacji, szczegółowy rozkład jazdy, cennik biletów i numery kontaktowe znajdziecie na stronie stowarzyszenia: http://waskotorowka.koszalin.pl/

Układ Słoneczny w Izerach

Układ Słoneczny w Izerach

Góry Izerskie, okolice Orle, czy Chatki Górzystów chyba każdy zna i lubi. Urokliwe miejsca zachęcają do wędrowania i latem i zimą, narciarze biegowi i rowerzyści też znajdą tu coś dla siebie. Ale skąd Układ Słoneczny w Izerach? Już tłumaczę 🙂

Wspomniany rejon jest bardzo atrakcyjny również dla miłośników astronomii. Naturalne ukształtowanie terenu osłania okolice przed zanieczyszczeniem światłem ze Szklarskiej Poręby, Jeleniej Góry, Harrachova czy Liberca. Dzięki temu bez problemu można tu wykonywać obserwacje astronomiczne, a formalnie od 2009 został tu utworzony Izerski Park Ciemnego Nieba.

Izerski Park Ciemnego Nie
Nocne zdjęcie satelitarne Gór Izerskich i okolicy. Zaznaczono niektóre miasta, granice państw (linia przerywana) i granice Izerskiego Parku Ciemnego Nieba (linia żółta). Złe oświetlenie zewnętrzne sprawia, że miasta są widoczne jako jasne wyspy światła.
Źródło: http://www.izera-darksky.eu/izera/izera-pl.html

Już wcześniej w Stacji Turystycznej Orle zbierali się astronomowie-amatorzy aby robić zdjęcia nocnego nieba. I być może też z tej przyczyny pomiędzy Orle, a Chatką Górzystów w ramach projektu Astro Izery w 2013 roku uruchomiono ścieżkę dydaktyczną “Model Układu Słonecznego”.

Model Układu Słonecznego

Odległości we Wszechświecie, w tym również w naszym macierzystym układzie są ogromne. Prezentowane w książkach rysunki, czy dostępne pracowniach szkolnych modele 3D Układu Słonecznego są tyle efektowne co nieprawdziwe. Dlaczego nieprawdziwe? Bo nie możemy odwzorować właściwej skali. Aby sobie to uzmysłowić musimy się wybrać w teren, dopiero model w skali jeden do miliarda odzwierciedla rzeczywistość.

Słońce w tym modelu jest umiejscowione tuż przy Stacji Turystycznej Orle. Dostaniemy się tu bezproblemowo. Jeśli ktoś nie posiada samochodu to najlepiej będzie dojechać pociągiem ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc, a potem przejść czerwonym szlakiem na Orle.

Stacja turystyczna Orle
Stacja turystyczna Orle

Na polanie przy ścieżce prowadzącej w stronę Chatki Górzystów znajdziemy wykonany z kostki brukowej model Słońca pośrodku którego znajduje się gnomon czyli czyli skalny słup wbity w ziemię, który jako najprostszy przyrząd astronomiczny może służyć do odczytywania czasu, pór roku oraz zjawisk związanych z odchyleniem ziemskiej orbity. Słońce w tej skali ma ponad metr średnicy.

Początek ścieżki Model Układu Słonecznego
Początek ścieżki Model Układu Słonecznego
Gnomon i model słońca
Gnomon i model Słońca

Jeśli będziemy stali przy gnomonie i odwrócimy się w stronę Chatki Górzystów będziemy mogli dostrzec pierwszą planetę, a w zasadzie miejsce gdzie ona się znajduje. Przy jednym z budynków stacji zobaczymy głaz, na którym jest płyta z modelem Merkurego. Wszystkie modele planet i planet karłowatych zostały wykonane właśnie w ten sam sposób. Jest metalowa płyta, z dwuwymiarowym wyobrażeniem obiektu, która jest umieszczona na kamieniu. Kamienie te to skały pochodzące z obszaru Sudetów. Idąc więc ścieżką poznajemy nie tylko astronomię ale i bogactwo geologiczne tego regionu. Na każdej zaś płytce znajdziemy nazwę planety lub planety karłowatej, jej symbol, otwór o rozmiarze odpowiadającym rozmiarowi planety w skali jeden do miliarda oraz nazwę fundatora .

A tu znajdziemy Merkurego!
A tu znajdziemy Merkurego!

Obiekty modelu Układu Słonecznego

Idąc od Orle w stronę Chatki Górzystów pokonujemy około 5 km na Ziemi, a w modelu Układu Słonecznego przemieszczamy się od Słońca w stronę jego granic, mijając planety skaliste, gazowe olbrzymy, a dalej natrafimy na planety karłowate. Pierwotnie model kończył się na Hali Izerskiej i nie zawierał planet karłowatych, obecnie jest już bardziej rozbudowany.

Mapa ścieżki dydaktycznej w pierwotnej wersji
Mapa ścieżki dydaktycznej w pierwotnej wersji
Źródło: http://djkupras.blogspot.com/2009/03/zrob-sobie-ukad-soneczny.html

Jeszcze na Orle znajdziemy wszystkie planety skaliste, Merkurego, Wenus, Ziemię wraz z Księżycem oraz Wenus. Gazowych olbrzymów musimy szukać na szlaku idąc w stronę Chatki Górzystów. Poniżej umieściłem w kolejności zdjęcia planet i planet karłowatych, które znajdziemy na ścieżce dydaktycznej.

Merkury
Merkury
Wenus
Wenus
Układ Ziemia - Księżyc
Układ Ziemia – Księżyc
Mars
Mars
Ceres
Ceres
Jowisz
Jowisz
 Saturn i Saturna dziwów wieniec (cytując Stare Dobre Małżeństwo)
Saturn i Saturna dziwów wieniec (cytując Stare Dobre Małżeństwo)
Uran
Uran
Neptun
Neptun

Na Neptunie kończy się pierwotny model ale obecnie jeśli będziemy od Hali Izerskiej iść dalej w stronę Świeradowa znajdziemy kolejne obiekty.

Pluton (planeta karłowata) i jego księżyc Charon
Pluton (planeta karłowata) i jego księżyc Charon
Haumea
Haumea
Makemake
Makemake

Na ścieżce dydaktycznej znajduje się jeszcze model planety karłowatej Eris. Ale tam (jeszcze) nie dotarłem, więc nie posiadam jej zdjęcia. Może uzupełnię to tego lata?

Więcej informacji o ścieżce dydaktycznej i położeniu poszczególnych modeli oraz Izerskim Parku Ciemnego Nieba znajdziecie tutaj:

Planując wycieczkę w Izery warto więc wziąć pod uwagę możliwość odbycia kosmicznej podróży. Ja osobiście polecam! Polecam też to przepiękne miejsce w górach, więc na koniec będzie jeszcze parę zdjęć izerskich krajobrazów.

Izera przy czerwonym szlaku Orle - Hala Izerska
Izera przy czerwonym szlaku Orle – Hala Izerska
Izera przy czerwonym szlaku Orle - Hala Izerska
Izera przy czerwonym szlaku Orle – Hala Izerska
Mostek nad Izerą
Mostek nad Izerą
Izera
Izera
Orle
Orle